fbpx
Box Trip 2015CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Box Trip 2015 – CrossFit MGW

dodany przezKamil Timoszuk 26 stycznia 2015 8 komentarzy

„Dziwne miejsce” – to określenie, zależnie od wypowiadanego kontekstu, może mieć wiele znaczeń. Szczególnie w kontekście umiejscowienia siedziby crossfitowego boxa, który już w swoim założeniu nie jest raczej sytuowany w standardowych lokalizacjach. Tak też jest i z CrossFit MGW, które odwiedziłem w ostatnich dniach.

Jeśli CrossFit to koniecznie fabryka, magazyn lub inne opuszczone i zapomniane przez boga miejsce – Tak się wielu ludziom kojarzy box crossfitowy. Są jednak wyjątki od tej niepisanej reguły, które pokazują, że można to zrobić inaczej i wcale nie gorzej. Siedziba warszawskiego boxa CrossFit MGW, znajduje się bowiem w niemal samym centrum miasta, w jednej z kamienic, na jej… 5 piętrze. Jest to dosyć oryginalny pomysł biorąc pod uwagę fakt, że niemal każdego dnia w ramach „treningowego rytuału” rzucane są na ziemie sztangi lub też kettle. Pomieszczenia znajdujące się tuż pod samym boxem muszą być niezwykle szczęśliwe, że mają nad sobą takich ciekawych sąsiadów nad swoimi głowami 😉

CrossFit MGW 6

O tym, że trafiłem do dobrego budynku, najpierw poinformowała mnie duża i czytelna tablica przed wejściem, a następnie mocny bit podczas jazdy windą w okolicy już drugiego piętra. To był znak, że zmierzam w dobrym kierunku. Zaraz po wejściu na salę można było zobaczyć grupę ludzi, która najprawdopodobniej kończyła swój trening. Po zapłaceniu 30zł wejściówki, można było się udać do szatni. Fajnej przestronnej szatni, gdzie jeden z moich współtowarzyszy w tych odwiedzinach, był po raz kolejny zawiedziony faktem, że w kolejnym boxie nie ma koedukacyjnych pryszniców, tak jak w CrossFit Dock na Stadionie Narodowym 😉

Po przebraniu się i zagłębieniu się w dalsze rejony trochę podłużnego boxa, ciężko było nie zauważyć dwóch ciężko zasuwających ze swoim treningiem dziewczyn. W to sobotnie popołudnie miałem tyle szczęścia, że w jednym miejscu i czasie natrafiłem na Annę Korwin-Kuleszę oraz Monikę Świderek czyli po prostu CrossFit Sisters! 🙂 Jednak nie chcąc na początku zawracać im głowy i przeszkadzać w WOD-zie, poszedłem na dalsze „zwiedzanie”. A w boxie tego dnia, działo się naprawdę sporo. A to w jednym miejscu odbywały się jakieś treningi personalne, a to z drugiej ktoś samodzielnie szlifował swoje braki. Do tego wszystkiego trwała w najlepsze fajna sesja zdjęciowa, której próbki możecie zobaczyć TUTAJ. Jeśli do tego dorzucimy jeszcze pracujących nad formą rugbistów, to mamy całkiem spory przekrój osób przewijających się przez to miejsce.

CrossFit MGW 1

W początkowej wersji swojego pomysłu na ten dzień spędzony w MGW, miałem zaliczenie trzech różnych zajęć. Zaczynając od zajęć ze sztangi prowadzonych przez świetnego Bartka Kruszewskiego, poprzez WOD z jedną z CrossFit Sister, i na Mobility kończąc z tą samą panią. Odczuwając jednak trudy dnia poprzedniego w CrossFit Dock, rozsądek nakazał jednak odpuszczenie sobotniej zarzynki w ramach Team WOD-a. Same zajęcia ze sztangi, podczas których wykładana była technika split jerka, wystarczyły aby się dobrze zmęczyć. Strasznie przypadły mi te zajęcia do gustu z jednym jedynym małym ale, jakie mogę mieć wyniesione z całego dnia w MGW. Mianowicie na klasie ze sztangi były dwie młode dziewczyny, które początkowo uważnie słuchały i wykonywały kolejne polecenia prowadzącego zajęcia. Jednak im bardziej zajęcia te się rozwijały, tym ich uwaga i skupienie spadało. Niestety przekładało się to też na to, że obie damy zamiast w spokoju wykonywać kolejne polecenia, to zaczęły krążyć po boxie. A to w celu pogadania sobie, a to w celu sprawdzenia telefonu, a to jeszcze zerknięcia na tablicę jaki Monika rozpisuje Team WOD. Szczytem było to, gdy starałem się ogarnąć kolejne próby split jerka, w towarzystwie obu pań stojących praktycznie niecały metr przede mną i nic sobie z tego nie robiących. Fakt, mogłem coś powiedzieć w ich kierunku, ale wyszedłem jednak z założenia, że jestem „w gościach”, a więc powstrzymam się. Później też się dowiedziałem od właściciela boxa, że owe panie znane są z tego typu zachowań i sytuacji. Podobno jest też plan aby w boxie wprowadzić trochę więcej dyscypliny. I jeśli takie sytuacja jak ta opisana przeze mnie ma miejsce częściej, to ja szczerze trzymam kciuki za powodzenie tej akcji. Tak naprawdę dla dobra wszystkich.

CrossFit MGW 2

W międzyczasie dowiedziałem się też, że CrossFit MGW w swojej ideologii ma zamiar bardziej skupiać się na poprawianiu sprawności kolejnych jego członków, niż na przykład „hodowaniu” kolejnych zawodników na różne crossfitowe zawody. I to jest w tym miejscu fajne, że ma ono jakieś konkretne założenie i stara się go trzymać. Widać to też na różnych tablicach porozwieszanych w boxie, że sport sportem, ale przyjemność z tego także musi być. W CrossFit MGW nikt nie ma wielkiego parcia na to, aby na tablicy z rekordami, niemal w każdym tygodniu obsypywało kolejnymi PR-ami. Za to pomysłów na ciekawe reguły lub cenniki w boxie nie brakuje 😉

CrossFit MGW 3

Wyjadanie magnezji z wiadra – problem stary jak świat we wszystkich boxach 🙂

Sobotni Team WOD w MGW to było głównie połączenie gimnastyki z wydolnością. Najciekawszym momentem tego treningu było bieganie dookoła boxa. Gdy zobaczyłem to po raz pierwszy, to niemal z automatu pojawiła się w mojej głowie myśl – czy ktoś i jak bardzo się kiedyś przy tym kontuzjował? Jak mi jednak powiedziano, nic takiego nie miało miejsca. Aczkolwiek bieganie dookoła sali pomiędzy ludźmi oraz słupami i w otoczeniu na przykład wiszących przy ścianach sztang, wydaje mi się dość karkołomnym rozwiązaniem. Ale skoro się sprawdza, to nic mi do tego. Kiedy jednak wszyscy się już nabiegali, nasapali, przyszedł czas na porządne mobility. A jak się okazało Monika Świderek tylko takie uskutecznia 🙂

CrossFit MGW 4

Praktycznie każda partia mięśni podczas jej godzinnych zajęć, była na różne sposoby przyatakowana. Od samego czubka głowy, aż po same stopy, i to kilkukrotnie. Do tego dołączyło jeszcze masakrowanie siebie i swoich mięśni nawzajem w parach, co było fajnym rozwiązaniem. Jeśli ktoś myślał, że danego mięśnia bardziej naciągnąć się już nie da, to Monia bardzo szybko weryfikowała ten pogląd samodzielnie, bądź przy pomocy innych uczestników tego zbiorowego sado-maso 😉

CrossFit MGW 5

Jeśli dorzucimy do tego jeszcze kilka ćwiczeń wspomagających, których wcześniej nie znałem lub nie stosowałem, głównie przy użyciu takiego sprzętu jak sztanga, kettle, piłki czy rollery, to śmiało mogę powiedzieć, że była to bardzo pouczająca godzina w MGW. Później przyszedł już czas na zasłużony relaks. Relaks spożytkowany głównie na kolejne rozmowy z kolejnymi pozytywnymi ludźmi w tym miejscu, takimi jak Mirek, Monika czy Magda. Ludźmi, którzy tworzą ten rodzaj klimatu w boxie, że niespecjalnie chce się z niego wychodzić. I to jest wartość, o którą moim zdaniem MGW powinno walczyć zawsze. Bo wydaje mi się, że właśnie między innymi to czasami może przeważyć na ich korzyść, jeśli jakiś nowy potencjalny klient będzie chciał do nich dołączyć. A na niełatwym warszawskim rynku, to może mieć tym większe znaczenie. Ja jednak wiem, że także postaram się tam wracać zawsze wtedy, kiedy tylko pozwoli mi na to czas. Good job Team MGW! 😉