Box Trip 2015CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Box Trip 2015 – CrossFit Gdynia

dodany przezKamil Timoszuk 13 lutego 2015 0 Komentarzy

Praktycznie od zawsze większość facetów próbuje wmówić wszystkim dookoła, a najbardziej to chyba sobie, że wielkość nie ma znaczenia. I tak na prawdę na ten temat można polemizować na różne sposoby, ale ja dziś przytoczę przykład na to, że tak jest w rzeczywistości.

W ostatnim czasie w sposób dość niespodziewany pojawiła się możliwość spontanicznego wypadu nad morze. Byłbym głupi gdybym nie skorzystał z tej okazji i nie odwiedził kolejnego z boxów w ramach projektu Box Trip 2015. Jako, że tym razem dysponowałem czasem na wybranie jednego z nich, to porwałem się na ten najbardziej oddalony. Nie zawaham się tu nawet użyć stwierdzenia, że tym razem trzeba było się udać na swoisty koniec świata. Nie wierzycie? Może zdjęcia z prowadzącej do niego drogi was przekonają.

CrossFit Gdynia 1

Muszę być jednak sprawiedliwy i napisać to, że taką ową drogę wybrałem trochę samodzielnie, a trochę pomógł mi wujek Google. Jak się później dowiedziałem, do boxa w Gdyni można dotrzeć jeszcze tak jakby z drugiej strony, w bardziej cywilizowanych warunkach. No ale któż to mógł wtedy wiedzieć 😉 Dzięki też tej wyprawie przekonałem się jak horendalnie droga jest komunikacja miejska w tym mieście. 7,5 złotego za jednorazowy, normalny bilet autobusowy? Czy kogoś tu przypadkiem nie powaliło? No ale cóż, pewne rzeczy wymagają poświęceń 🙂

Na szczęście na końcu tej drogi moim oczom ukazał się taki oto budynek z takim oto banerem.

CrossFit Gdynia 2

Te niemal na wpół przeźroczyste schody już na samym starcie przywołały u mnie demony z dzieciństwa w postaci obawy przed tym, że jako mały brzdąc wpadnę pomiędzy szczeliny w schodach na chwiejących się na wietrze przejściach przez tory na dworcu PKP w Białymstoku. Ludzie z Podlasia będą wiedzieć o czym piszę 😉 No ale nie po to jechałem tyle kilometrów aby przestraszyły mnie jakieś tam schody! Wchodzę!

A tuż po wejściu, niemal od przekroczenia progu w mojej głowie w sposób automatyczny pojawiła się jedna prosta myśl – jaki ten box jest mały! Na prawdę jestem w stanie się założyć, że wielu z was mieszka na co dzień w większych mieszkaniach. Jeśli do tego dorzucimy jeszcze fakt, że z jednej strony box jest tak jakby zwężony, to na prawdę miejsca do treningu jest tam niewiele. No ale jak widać nawet w takich warunkach da się robić CrossFit.

CrossFit Gdynia 3

Od samego wejścia przywitali mnie trenerzy szkolący ludzi w tym miejscu czyli Marcin oraz Adam. Już od samego początku można było wyczuć, że są to pozytywnie nastawieni ludzie. Nasze późniejsze rozmowy potwierdziły tylko tę tezę. Między innymi to z tych rozmów dowiedziałem się na przykład o tym, że tuż pod boxem umieszczony jest ogromny piec piekarniczy. Czyli oznacza to mniej więcej tyle, że gdyby po którymś zrzuceniu sztangi zarwała się podłoga, to niemal na sto procent znaleźlibyśmy się na jakimś palenisku. Całkiem ciekawa perspektywa, nie ma co 😉 Na szczęście dla nich i ich podopiecznych jest to już tylko okres przejściowy, ponieważ są czynione starania aby przenieść się w inne lepiej skomunikowane i zdecydowanie większe miejsce. No bo też z drugiej strony, mniejsze już być raczej nie może 😉

Pomimo tego, że po niedospanej nocy oraz parogodzinnej podróży, nie miałem specjalnej ochoty trenować, to jednak chęć sprawdzenia tego miejsca w akcji wzięła górę. I w taki oto sposób po szybkiej ale dokładnej rozgrzewce już wykonywałem WOD-a wraz z drugą osobą, która zawitała w tym czasie do boxa. Wszystko pod czujnym okiem obu trenerów, którzy przyglądali się uważnie na to co tam wyczyniamy 😉 A grana była tego dnia przede wszystkim sztanga, pomieszana z moimi „ulubionymi” box jumpami. Nie ma jednak co tu ściemniać, ale tego dnia nie byłem w stanie docisnąć się na 101 procent czyli tak jak powinno być prawie zawsze. Fajnie było jednak pomachać sztangą w nowym otoczeniu. W chwilach gdy wykonywałem martwy ciąg i musiałem w tym czasie pod sztangę podkładać maty, aby zamortyzować uderzenia o podłogę, aż przypomniały mi się czasy kiedy zaczynałem swoje trenowanie na siłowni 🙂 Poza tym satysfakcja po wykonanym jakimkolwiek treningu zamiast żadnego, jest znacznie lepsza niż kac moralniak po odpuszczeniu sobie.

CrossFit Gdynia 4

Później był jeszcze czas na kontynuowanie ciekawej rozmowy z trenerami z której dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy. Zresztą wy także będziecie mogli dowiedzieć się paru interesujących rzeczy na temat paru zagadnień już bardzo niebawem. Jak się też okazało, gdyński box jest na swój sposób połączony z boxem w Białymstoku, a z osobą którą miałem przyjemność trenować mamy wspólnych znajomych. Tak więc tak, świat jest cholernie mały 🙂 Na sam koniec jeden z trenerów był na tyle miły, że podwiózł mnie na najbliższą, ale i tak sporo oddaloną stację trójmiejskiej SKM-ki, i tym samym nie dał ponownie na mnie zarobić komunikacji miejskiej w Gdyni 😉 Niby nic takiego, ale chyba właśnie tak sobie wyobrażam szeroko pojęte community. Czysta bezinteresowna pomoc zawsze będzie na wagę złota.

Być może też właśnie dlatego z CrossFit Gdynia wywożę pozytywne wrażenia. Bo jak się okazuje w rzeczywistości – rozmiar nie zawsze ma znaczenie. To ludzie tworzą klimat miejsca, a nie odwrotnie. Jeśli jednak uda się chłopakom przenieść do większego miejsca, to moim zdaniem sukces ich na pewno dopadnie. A jeśli ktoś z was będzie miał jeszcze okazję zawitać do obecnej miejscówki, to zaraz po wejściu niech pomyśli sobie o tym, że zdarzył się tam podobno trening w którym jednocześnie brało udział 18 osób. Jak to możliwe? Ja do tej pory nie mam zielonego pojęcia 😉