Box Trip 2015CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Box Trip 2015 – CrossFit Czechów

dodany przezKamil Timoszuk 22 grudnia 2016 0 Komentarzy

Po wizytach w ostatnim czasie w Poznaniu oraz Warszawie, dziś ponownie zabiorę was do Lublina. Do tego Lublina gdzie nie tak dawno odwiedzałem boxy CrossFit Lublin oraz CrossFit Z16. Jak jednak może niektórzy z was nie wiedzą, nie są to wszystkie afiliowane miejscówki w tym mieście.

Lublin pomimo swojej stosunkowo niedużej wielkości, przez kilka lat istnienia CrossFitu w Polsce, dorobił się trzech miejsc gdzie pasjonaci tego typu spędzania czasu mogą dać upust swojej energii. Do wyżej wymienionej dwójki, stosunkowo najpóźniej dołączył ostatni CrossFit Czechów. Box który ma kilka cech wspólnych ze swoimi “sąsiadami”, ale pomimo tego nie powiedziałbym bym, że jest on do któregoś z wcześniej opisywanych podobny.

Jedną ze wspólnych rzeczy jest to, że podobnie jak CrossFit Z16, jaki też CrossFit Lublin mieści się on w takiej części miasta, którą swobodnie można nazwać przemysłową. Ba! On nawet mieści się w budynku dawnej hali magazynowej Krasnegostawu. W tym miejscu w którym teraz ludzie wylewają siódme poty, dokładnie kiedyś była wentylatorownia i przepompownia mleka. Aby do tego miejsca dotrzeć, to podobnie jak i w przypadku poprzedników, za pierwszym razem trzeba mieć oczy dookoła głowy, by nie przegapić miejsca w którym trzeba wjechać na posesję. Ja idąc piechotą musiałem nadrabiać pewną ilość metrów, bo dopiero gdy minąłem boxa, a Google mi pokazywało, że dawno powinienem być na miejscu, sytuację uratował wielki baner z logiem CrossFit Czechów jaki wisi nad wejściem.

Po przekroczeniu progu boxa tak się złożyło, że trafiłem wprost na zajęcia dla początkujących, jakie poprzedzały wybrany przeze mnie Team WOD. Jako, że nie było nikogo na recepcji, postanowiłem sobie pooglądać jak wyglądają zajęcia prowadzone w tym miejscu. I nie ma co ukrywać od samego początku zaczęło mi się podobać to co tam zobaczyłem. Głównie za sprawą trenerki, a jak się też okazało właścicielki CrossFit CzechówMagdy Grabowskiej. Kobiety konkretnej i zdecydowanej, ale i przy tym niezwykle sympatycznej. Ta ostatnia cecha wyszła jednak dopiero w późniejszym czasie 😉 Nasze spotkanie zaczęło się po prostu od tego, że dostałem klucz do szatni, gdzie miałem się przebrać i przygotować do zajęć. Tradycyjny standard.

Sama szatnia, tak jak i cały box, nie jest na pewno standardowy jeśli chodzi o swoje gabaryty. Łącznie ze wszystkimi pomieszczeniami liczy on sobie niemal 700 metrów kwadratowych, czyli tyle na ile nie może sobie pozwolić wiele tego typu miejsc. Jak się też później okazało, takie rozmiary bardzo dobrze współgrają z naturą właścicieli, na pewno wyżej wspomnianej współwłaścicielki – “albo grubo albo wcale”. Potwierdza to na przykład historia powstawania tego miejsca, kiedy to Magdzie nikt nie dawał większych szans na to, że uda jej się otworzyć to miejsce w założonym terminie czyli 2 stycznia 2016 roku. Wszystko przez to, że miejsce w jakim znajduje się obecnie box, na samym początku wyglądało kompletnie inaczej.

Dzięki tym fotkom, które mogą być zaskoczeniem nawet dla obecnych stałych bywalców boxa, chyba sobie dość łatwo wyobrazić, że nie było to początkowo miejsce stworzone do krosfitów. Sami robotnicy, którzy pomagali przy przygotowaniach tego miejsca, nie sądzili, że Magda ma w sobie tyle zacięcia do wprowadzenia w życie swojej wizji. Dla niej i jej męża nie było to jednak przeszkodą aby zawalczyć o realizację kolejnego życiowego planu. Tamtejszy okres w jej życiu chyba najlepiej podsumowuje zdanie głównej bohaterki:

Żeby w tej norze bez okien zobaczyć miejsce na jakąkolwiek działalność, to trzeba było być zdrowo pierdolniętym

W wyniku powodzenia całej tej akcji, na każdego kto trafi do CrossFit Czechów czekają praktycznie trzy oddzielne sale do wszelkiego rodzaju treningów. Do tego też są dwie strefy chilloutu – jedna umiejscowiona jest tuż przy recepcji, a druga na fajnej antresoli. Na pierwszej z sal, a właściwie to w wydzielonej części dużego głównego pomieszczenia, znajdują się trzy ciężarowe pomosty oraz jeden mały rig. Ten jednak spokojnie wystarczy aby jakaś pojedyncza osoba lub na przykład nieduża grupa znajomych, zrobiła sobie swój trening. Do tego w tym miejscu wisi tablica z rekordami klubowiczów, której nie sposób nie zauważyć. Do tego w ramach ozdoby pod sufitem wiszą tradycyjne już koszulki z innych boxów. Tych póki co nie ma zbyt wiele, ale jak w większości tego typu ekspozycji, to tylko kwestia czasu, kiedy zacznie być ona bardziej okazała.

Idąc dalej mamy kolejną salę, gdzie umiejscowiony jest kolejny rig, po drugiej stronie leży sprzęt typu skakanki, piłki czy inne wałki do masowania oraz jest tablica do rozpisywania głównych treningów. Cały sprzęt jaki znajduje się w boxie, czyli mam tu na myśli rig, sztangi oraz podłogę, jest produkcji amerykańskiej firmy Xenios. Producenta tego typu zabawek, jaki nie jest popularny w naszym kraju, ale zdecydowanie jest wart swojej ceny. Słysząc też historię w jaki sposób nastąpił wybór tej firmy, a nie na przykład znacznie bardziej popularnego w tym środowisku Rogue, można stwierdzić tylko jedno – obsługa klienta robi robotę 🙂 To też moim zdaniem sporo mówi o samych właścicielach, którzy może i wiele wymagają, ale równie wiele dają od siebie. W tym przypadku ma to przełożenie w linii prostej z biznesu na strefę stricte treningową. Potwierdzają to sami klubowicze w prywatnych rozmowach, którzy bardzo sobie cenią takie właśnie podejście szefowej, zwanej też gdzieniegdzie katem 🙂 Przypadek? Nie sądzę 😉

Wracając jeszcze do samej tablicy, to CrossFit Czechów jest kolejnym miejscem gdzie poszczególne osoby nie zapisują wyników treningów oficjalnie na tablicy, ale robią to w zamkniętej grupie na Facebooku. Czyli co box to kolejny system. Trafiając na Team WOD do Czechowa wiedziałem, że piszę się na kolejny już treningowy wpierdziel w jednym tygodniu w Lublinie. Widząc jednak kolejne wypisywane przez Magdę na tablicy ćwiczenia, a przy nich trzycyfrowe ilości uśmiechnąłem się tylko. Bo w sumie co mi innego zostało? 😉  Poza tym tak się jakoś złożyło, że zabrakło dla mnie pary, a więc cały trening zasuwałem sam, co miało swoje dobre i złe strony. Zanim zaczął się ten sobotni zajazd, Magda w bardzo merytoryczny i ciekawy sposób przeprowadziła rozgrzewkę oraz wprowadzenie do samego treningu. Zrobiła to na przykład poprzez kilka ćwiczeń z jakimi nie spotkałem się nigdzie indziej. Przy okazji wyszły też takie drobiazgi jak fajnie trzymające się dłoni drążki, lub też sztangi Xeniosa z 5-kilogramowymi bumperami, które w razie potrzeby można zrzucać na ziemię bez obaw, że sztanga pofrunie gdzieś na bok. Podłoga świetnie amortyzuje nawet tak małe obciążenie.

Kiedy wybiło rytualne 3, 2, 1… GO! nie było już zmiłuj i trzeba było zasuwać. Trochę żałowałem, że dla blogiera ze wschodu zabrakło pary, bo można by się wtedy jeszcze mocniej docisnąć. Jednak jak się później okazało to i bez tego nie było zbyt prosto. A jeśli kątem oka prowadząca trening Magda widziała, że ktoś jakimś cudem stoi, lub co gorsza odpoczywa, to już za chwilę wiedziałeś, że poleci w jego stronę wiązanka typu “Dawaj! Mocniej! Nie zatrzymuj się!”. Towarzyszą temu też chwilami jakieś bardziej techniczne porady, co sprawia że daje to bardzo fajną mieszankę, która naprawdę potrafi zmotywować nie jedną osobą, aby się docisnęła. Ja osobiście jestem fanem takiego właśnie prowadzenia zajęć, a przynajmniej tej części w której głównym założeniem jest to, aby nie było lekko i przyjemnie. Do tego też na treningach można zobaczyć jaki ogólnie klimat panuje w boxie, w chwili kiedy ktoś skończy trening jako pierwszy czy drugi, i co dana osoba robi później. W niektórych boxach zdarzają się sytuacje, kiedy ten teoretycznie najlepszy nie ma ochoty pomagać innym. I nie chodzi tu o to, że nie da rady, tylko o to, że po prostu nie czuje takiej potrzeby. W CrossFit Czechów było zupełnie inaczej, bo to właśnie ci ostatni w treningu mieli największą “widownię” kiedy kończyli swój wysiłek. Ktoś może też powiedzieć, że pisząc o tym, kieruję się jakimiś ideałami. A czy nie takie ideały właśnie powinny różnić CrossFit od innych aktywności? Czy nie po te ideały zgłaszają się w dużej mierze wszyscy nowi adepci, w różnych boxach w naszym kraju? Dobrze jest więc wiedzieć, że właśnie takie wartości są wpajane ludziom w kolejnym boxie.

Po skończonym treningu, kiedy została jeszcze chwila wolnego czasu do zamknięcia boxa, można było ten czas spożytkować na zobaczenie kolejnych pomieszczeń w Czechowie. Takich jak na przykład fajnie zaaranżowanej sali z zostawionymi gołymi rurami, które nadają autentyczny surowy klimat pomieszczeniu ze sprzętem typu GHD, sleedy, ergometry czy AirBike. Mówiąc krótko ten box w Lublinie jest przygotowany na niemal wszystko. Co ciekawe, dopiero po treningu wyszedł fakt tego, że w boxie jest stosunkowo chłodno. Nie odczuwa się tego od samego wejścia jak i też podczas treningu. Kiedy jednak człowiek posiedzi sobie trochę w bezruchu, to zaczyna do niego docierać, że temperatura jest niższa od tej powszechnie uznawanej za ciepłą 😉 Nie da się jednak ukryć, że ma to też jakiś swój chłodny, ale jednak klimat 🙂

Jednak wartością samą w sobie jaką może zaoferować ten box są po prostu ludzie z którymi pomimo, że widziałem się pierwszy raz w życiu, to w wielu przypadkach pogadałem jak z dobrymi znajomymi. Do tego też Magda, która od samego początku i od mojego wejścia oznajmiła mi, że “wiem, że coś tam piszesz w internecie, ale ja nie mam czasu aby to czytać” autentycznie kupiła mnie takim podejściem 🙂 Może właśnie dlatego z samego boxa wyszliśmy z 2-3 godziny po treningu, które spędziliśmy na gadaniu. No dobra, ja gadałem, a oni trochę sprzątali 😉 Składając to wszystko w jedną całość, po odwiedzinach w CrossFit Czechów mam autentyczne i dość rzadkie poczucie niedosytu – miejsca, ludzi, rozmów. Może też właśnie dlatego CrossFit Czechów w moim odczuciu jest tym miejscem do którego bym najprawdopodobniej uczęszczał gdybym mieszkał w Lublinie. A na pewno bym wrócił jeszcze kilka razy, aby sprawdzić czy pierwsze wrażenie znajduje odzwierciedlenie w codziennym obcowaniu w tym miejscu. Bo jeśli tak to zdecydowanie Czechów jest klimatycznie bliski temu co mam na co dzień w CrossFit Białystok. A więc automatycznie w moim przekonaniu jest godny polecenia.