Box Trip 2015CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Box Trip 2015 – CrossFit 8K48

dodany przezKamil Timoszuk 17 sierpnia 2015 0 Komentarzy

Od mojej podróży po crossfitowych boxach w Zielonej Górze minął już ponad tydzień, a więc chyba czas już trochę przyśpieszyć spisywanie wrażeń. Jednak czasami jest tak, że pomimo tego, że uda mi się odwiedzić jakieś miejsce, to powstanie materiału z tej okazji nie jest już takie proste. Tak jak ma to miejsce w przypadku CrossFit 8K48.

Na wizytę w drugim z kolei zielonogórskich boxów, zdecydowałem się w dość newralgicznym momencie. Z jednej strony było to tuż po tym, jak wyszedłem z pierwszego z takich miejsc w Zielonej Górze czyli CrossFit Zielona Góra. Ma to o tyle dość duże znaczenie, że dokładając do tego zmęczenie nieprzespaną nocą spędzoną w autobusie, to nie do końca byłem przekonany czy w ogóle warto udawać się w to miejsce. Do tego też, trafiłem na podobno najgorętszy weekend tego lata w Zielonej Górze. A co robią ludzie w taki piątkowy wieczór? Jak się okazało, robią zapewne wiele rzeczy, ale w mało którym przypadku jest to przyjście na trening do boxa, późno popołudniową lub też nawet wieczorową porą. Ja jednak mając do wyboru zajrzenie do tego miejsca na chwilę, lub też odpuszczenie sobie i zostawienie tego na inną okazję, która nie wiadomo kiedy może się trafić, wolałem jednak pierwszą opcję. Tak dla spokojniejszego własnego sumienia. Przejechanych ponad 700 kilometrów w tym przypadku okazało się moim swoistym motywatorem. Nawet pomimo potwornego już zmęczenia oraz upału lejącego się z nieba.

Sam dojazd do boxa dla kogoś kto robi to po raz pierwszy i i do tego wszystkiego nie zna tej okolicy, może sprawić pewien problem, tak jak i mi sprawił. Dzieje się to za sprawą tego, że CrossFit 8K48 położony jest w swoistym zagłębiu magazynowym, do którego prowadzą niejako dwa wjazdy. Informujący zaś o boxie szyld wisi według mnie przy nie tym wjeździe co trzeba. Nie ułatwił mi też specjalnie sprawy mężczyzna, który jak mniemam pilnuje tego miejsca, który zrobił bardzo krzywą minę gdy zapytałem go o box crossfitowy/„miejsce gdzie trenują ludzie”. Nauczony jednak doświadczeniem, że tego typu miejsc trzeba szukać do skutku, nie odpuściłem. Przeważnie też o tym, że jesteśmy już blisko, informują nas dobiegające z oddali dźwięki rzucanego o ziemię żelastwa, głośna muzyka albo krzyki ludzi. Niestety jak na złość, tym razem w 8K48 było stosunkowo cicho.

CrossFit 8K48 2

Odkąd tylko zaczęły pojawiać się pierwsze wzmianki gdzieś w internecie na temat tego boxa, widać było, że plan jest taki aby zrobić go z rozmachem. Potężna przestrzeń dzięki wielkiej hali, sprzęt najwyższej jakości od Rogue, czy też rozpoczęta już na starcie budowa społeczności zgromadzonej wokół tego miejsca, to miały być znaki rozpoznawcze. Czy to się udało w praktyce? Tutaj zdaję sobie sprawę z tego, że moje wrażenia mogą być tak samo mieszane co i niepełne. W sporej mierze z racji tego o czym wcześniej pisałem czyli terminu mojej wizyty. Nie zmienia to jednak faktu, że już od wejścia były one na swój sposób specyficznie. Co to znaczy? Myślę, że lepiej to określenie zrozumie ktoś, kto w swoim życiu odwiedził kilka boxów i przyzna mi rację, że czasami jest tak, że już od wejścia do danego miejsca czujemy, że to jest po prostu to. Tak miałem na przykład za każdym razem w CrossFit Mokotów, Wilanów czy też ELEKTROMOCY. To tak na prawdę jest trudne do opisania, ale tak po prostu jest. Może to też sprawa ludzi, którzy w znacznie większym stopniu robią klimat danego miejsca, a nie miejsce samo w sobie. CrossFit 8K48 w pierwszym kontakcie przytłacza też trochę swoją wielkością i zawartą tam przestrzenią.

CrossFit 8K48 3

Tak się też zdarzyło, że tego dnia rolę recepcjonisty i trenera sprawował jeden człowiek, ponieważ jak się dowiedziałem, pani recepcjonistka miała w tym dniu urodziny (spóźnione ale szczere 100 lat dla tej pani! 😉 ). Był to swoisty nie lada wyczyn kursować tak pomiędzy grupą, która miała zajęcia, a osobami, które chciały coś na recepcji załatwić. Ale jak widać dla chcącego nic trudnego. Fajnym, choć nie wiem czy na dłuższą metę wygodnym patentem, jest zastosowanie szafek w szatni na kłódki z szyfrem, z którymi nigdzie indziej się nie spotkałem. Sama szatnia jest zaś przystosowana do tego aby w jednej chwili mogło w boxie przebywać sporo osób.

CrossFit 8K48 4

Ja mając za sobą podróż z Białegostoku do Zielonej Góry, oraz odbyty jakieś dwie godziny wcześniej trening w CrossFit Zielona Góra, wiedziałem że w 8K48 nie porwę się już na zajęcia z grupą. Wystarczyło mi tylko przypomnienie sobie mojej wizyty w warszawskich dwóch boxach CrossFit Dock jednego dnia, odbycie w obydwu z nich konkretnych treningów i późniejszą niemoc zaśnięcia wieczorem z powodu permanentnego zmęczenia do 3 nad ranem. Innymi słowy tym razem rozsądek pokonał moje ego – HURAAA! 😉 Nie oznaczało to jednak tego, że nic nie zrobiłem. Skupiłem się głównie tego dnia na tym aby sobie przejechać się trochę na Air Bike’u i pomachać trochę sztangą. Pierwszy ze sprzętów w moim odczuciu potrafi sprawić, że osoba, która się na nim porządnie dociśnie, w jednej i tej samej chwili bardzo szybko może zatęsknić na ergometrem. Mi wystarczyło przejechanych 200 kalorii, aby się wystarczająco rozgrzać. Wystarczająco do tego, aby zapodać sobie zestaw zwany „Death by Power Clean”. W międzyczasie, kiedy stojąc sobie z boku i ostatecznie się dogrzewając, miałem też okazję podejrzeć sobie jak wyglądają zajęcia prowadzone w boxie. W czasie kiedy tam byłem, trafiłem na dwie grupy, z czego jedna liczyła trzy osoby, a druga cztery – czyli innymi słowy lato w pełni. Poza tym należą się duże brawa właśnie tym osobom za to, że w taki letni wieczór chciało im się przyciągnąć do boxa i odbyć trening. Tym bardziej jeśli jest się osobą początkującą, tak jak na przykład Magda, która najpierw mnie sama wypatrzyła, a później wymieniliśmy kilka zdań na różne tematy. W tym miejscu wrzucam też trochę prywaty, w postaci pozdrowień dla jej męża, który podobno chciał mnie „złapać” w CrossFit Zielona Góra do którego on dla odmiany uczęszcza 🙂

CrossFit 8K48 5

Wracając jednak do sedna czyli boxa, to chyba właśnie w CrossFit 8K48 miałem okazję popracować ze sztangami Rogue. I muszę przyznać, że moje pierwsze doznania są mocno specyficzne, ponieważ owe gryfy tej firmy w moim odczuciu są cholernie „ostre”. Podczas robienia swojego Death by Power Clean, nie sprawiało mi trudności robienie cleanów czy ciężar na gryfie, ale utrzymanie go z racji bolących w pewnym momencie dłoni. Nie wiem też czy jest to norma, czy może tylko moje odosobnione odczucie, ale chętnie poznam opinię kogoś, kto na co dzień pracuje ze sprzętem Rogue. Poza tym, wielkość tego boxa sprawia, że cały sprzęt jaki w nim jest, a jest go nie mało, autentycznie ginie gdzieś pod ścianami, a wszystko wypełnia po prostu przestrzeń. Fajną zaś rzeczą jest „trawa” położona w boxie, która może służyć na przykład do pchania sled-ów czy też na przykład chodzenia na rękach. No ale przy takim metrażu można sobie pozwolić na wiele takich rzeczy.

CrossFit 8K48 6

Patrząc też na rig jaki jest w tym zielonogórskim boxie, przez dłuższy czas nie mogłem skojarzyć skąd ja to miejsce znam. Aż w końcu do mnie trafiło!

CrossFit 8K48 7

Podobieństwo tych miejsc nie może być przypadkowe… 😉

Na sam koniec pozwoliłem też sobie zajrzeć do pomieszczenia na antresoli, które w założeniu ma służyć różnym spotkaniom lub też szkoleniom. W momencie kiedy tam zajrzałem, była to po prostu pusta sala bez stołów, a tylko z kilkoma krzesłami. Ale chyba większość osób widzi w takim pomieszczeniu fajny potencjał. Pytanie brzmi tylko, czy ktoś go wykorzysta.

CrossFit 8K48 9

W taki też sposób zakończyła się moja wizyta w CrossFit 8K48, boxie który jest niejako odłamem dużej zielonogórskiej siłowni o nazwie Everest. Wychodząc już z boxa wiedziałem, że będę miał problem z napisaniem tego powyższego tekstu, ponieważ to przeważnie spotkania z ludźmi w takich miejscach, są najprzyjemniejsze i najbardziej wartościowe. Zarówno z racji możliwości wymiany poglądów na różne tematy, jak i też dowiedzenia się czegoś „od środka” o boxie. Poza tym trening w grupie też zdecydowanie bardziej daje radę. Dlatego też dominującym odczuciem po wizycie w tym miejscu jest niedosyt i zapewne parę osób odczuje to czytając powyższe zdania, a być może i zarzuci mi w komentarzach, że opis jest niepełny. Przeglądając jednak fanpage boxa na Facebooku, widzę że w boxie nie brakuje prawdopodobnie wielu fajnych ludzi, jak i też różnych ciekawych akcji z ich udziałem. Niewątpliwie takie wydarzenia jak wspólny bieg Spartan Race, organizacja zajęć dla biegaczy, koszykarzy, piłkarzy czy też dzieciaków, podnoszą wartość boxa w moich i pewnie nie tylko w moich oczach. No ale cóż, ja jestem prostym blogerem, który opisuje to co widzi. A tym razem na własne oczy zobaczyłem, nazwijmy to chyba trochę okrojoną wersję. Być może kiedyś, będąc przejazdem, dane mi będzie zobaczyć i sprawdzić to miejsce raz jeszcze. Pytanie tylko, gdzie musiałbym jechać, aby być w Zielonej Górze „przejazdem”? Jakieś pomysły? 🙂