Box Trip 2015CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Box Trip 2015 – CrossFit 72D

dodany przezKamil Timoszuk 4 listopada 2016 0 Komentarzy

Są takie teksty, które z różnych przyczyn nie powstają od razu. Po pewnym czasie rodzi się nawet pytanie czy warto aby w ogóle powstały. Po chwili zastanowienia dochodzę jednak często do wniosku, że skoro gdzieś byłem, coś zobaczyłem i warte jest to pokazania, to dlaczego by nie? I właśnie dziś widzicie jeden z takich materiałów.

To dlaczego niektóre teksty nie powstają od razu to temat na zupełnie inne opowiadanie. Opowieść którą można by podsumować też w bardzo krótki i dosadny sposób – życie… I to podsumowanie świetnie pasuje do tego co działo się w okolicach końcówki maja, kiedy to zawitałem do krakowskiego boxa CrossFit 72D. Miejsca, które w Polsce jest znane wielu osobom i to nawet takim, które nigdy w grodzie Smoka Wawelskiego nigdy nie były. Tak się jednak złożyło, że zaraz po wypadzie do Krakowa nastąpił wylot do Madrytu na Regionalsy, kolejnych kilka dni w Budapeszcie na Budapest Throwdown, a także sporo innych życiowych perturbacji w pakiecie. Później zaś inne obowiązki i tematy zepchnęły materiał z Krakowa na dalszy plan.

crossfit-72d-1-edit

Był nawet taki moment w którym zastanawiałem się czy aby to dobry pomysł do powracania do takich trochę jakby „odgrzewanych kotletów”. Odgrzewanych tylko i wyłącznie z mojej winy. Przewinęła się nawet myśl o tym, że być może uda mi się w miarę szybko do Krakowa wrócić i uzupełnić te pierwsze wrażenia. Jako że jednak z Białegostoku do Krakowa „po drodze” specjalnie nie jest, dlatego też dziś podrzucam wam wrażenia jakie towarzyszyły mi podczas mojego majowego wypadu. Dzięki mojemu systemowi spisywania swoich wrażeń „na żywo/na brudno”, nie jest mi specjalnie trudno wrócić do tamtych dni. Poza tym to też spora zasługa samego CrossFit 72D, które nawet po takim czasie potrafi budzić żywe emocje.

crossfit-72d-2-edit

Tak się bowiem złożyło, że na ulicę Zakopiańską 72D w Krakowie, skąd wzięła się nazwa miejsca, dotarłem przy okazji oficjalnego otwarcia strefy outdorowej. Zanim przekroczyłem próg tego boxa, miałem okazję zobaczyć w dawno nieodwiedzanym Krakowie, jak bardzo zakorkowane jest to miasto. W takich chwilach jeszcze bardziej doceniam fakt, że mieszkam na Dzikim Wschodzie. Jednak na szczęście dzięki sprawnemu poruszaniu się w tej miejskiej dżungli przez Grzegorza Piekarczyka, udało się to obejść z najmniejszym możliwym bólem. I już od samego wejścia czułem, że warto było przebyć te kilkaset kilometrów aby to zobaczyć.

crossfit-72d-3-edit

Kiedy wchodzisz do CrossFit 72D nieświadomy tego co cię tam zastanie, jest spora szansa na to, że pierwszą twoją reakcją będzie takie szczere i spontaniczne WOW… Zdarzyło mi się być już w kilku miejscach o podobnej wielkości, ale 72D naprawdę potrafi tak skutecznie uderzyć. A gdy sukcesywnie zaczynasz zwiedzać to miejsce, to to wrażenie specjalnie nie opada. Cały box mieści się na powierzchni 1150 lub 1200 metrach, co do czego zdania są podzielone 😉 Nie ma to jednak tak naprawdę żadnego znaczenia przy dużym rozmiarze. Całość podzielona jest na dwie sale w których mogą odbywać się jednocześnie różnego rodzaju zajęcia. Duża część obu tych przestrzeni, zajmują dwa rigi – jeden krakowskiej firmy Inhuman Gear, drugi zaś HES-a. Klatki, które zaplusowały u mnie tym, że mają w niektóre drążki przymocowane na wysokości dla takich kurdupli jak ja 🙂 Standardowym ale ciągle ciekawym przyozdobieniem jakie znajduje się także i w tym boxie jest kolekcja crossfitowych koszulek z dosłownie całego świata. Warto je sobie obejrzeć.

crossfit-72d-4-edit

Oprócz tego w tak dużym boxie nie mogło się obyć bez strefy do podnoszenia ciężarów w postaci 4 pomostów ciężarowych. To właśnie na nich swoją formę szlifuje między innymi Gabrysia Migała 🙂 O takich „szczegółach” jak kilka wioseł czy AirBike-ów nie ma co chyba wspominać 😉 Oprócz tego w oddzielnym pomieszczeniu znajdującym się tak jakby na terenie jednej z sal, umiejscowiono odrębną strefę. Kiedy byłem w maju w tym miejscu była to sala, która służyła przede wszystkim do dwóch rzeczy. Pierwszą z nich było rozciąganie i ogólny chillout po treningu, a drugą rowerki spinningowe. Teraz natomiast jest tam umiejscowiona podobno pierwsza w Polsce i największa w Europie strefa, a bardziej komora Hypoint, która służy do treningów w warunkach wysokogórskich. Mają rozmach w tym Krakowie, bez dwóch zdań. Tym bardziej jeśli stwierdzę, że to nie wszystko 🙂 Do tego też trzeba dodać oddzielną salę do treningów personalnych, a także wspomagające regenerację sauny. Wisienką na torcie jest zaś, ta wtedy nowo otwarta strefa outdorowa, która już dzień po otwarciu zaczęła tętnić życiem. Wiem o tym, bo dane mi było zrobić tam jeden z treningów, w warunkach przypominających słoneczne Carson 😉

crossfit-72d-5-edit

To wszystko jednak wydaje się mieć ręce i nogi, kiedy weźmie się pod uwagę dwa fakty z życia boxa. Pierwszym z nich jest mnogość zajęć w boxie, które nie ograniczają się jedynie do zwykłych klas crossfitowych. W grafiku znajdzie się też miejsce dla takich aktywności jak TRX, Mobility, programy autorskie dla zawodników CrossFit, rowerzystów oraz narciarzy. Do tego fizjoterapia, możliwość skorzystania z dietetyka czy masażu na miejscu. Brzmi to trochę jak darmowa reklama tego miejsca, ale taka mnogość możliwości to ewidentne „wynaturzenie” na polskiej mapie crossfitowych boxów. Co ciekawe, cenowo nie wygląda to też tak strasznie, a szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę to, że jest to Kraków, a nie chociażby Białystok.

crossfit-72d-6-edit

Jednak jedną z ciekawszych rzeczy jaką dowiedziałem się na miejscu od osób w boxie, to kwestia nazwijmy to filozofii tego miejsca. Opiera się ona w dużym stopniu o to, że CrossFit w crossfitowym boxie nie jest tak naprawdę najważniejszy. Dziwne? Dla mnie na początku nawet bardzo. Jednak osoby zarządzające tym miejscem wychodzą z założenia, że CrossFit jest jedynie narzędziem, które pozwoli lub chociażby pomoże w tym, aby osoba która zawita w to miejsce osiągnęła założony przez siebie cel. Jeśli tym celem jest będzie lepszym crossfiterem lub innym sportowcem to spoko. Jeśli tym celem jest zgubienie nadprogramowych kilogramów to jeszcze lepiej. A jeśli na przykład ktoś chce się po prostu poruszać, bo przez ostatnich 20 lat nic ze sobą nie robił, to trenerzy z tego miejsca, których jest łącznie 10, zrobią wszystko aby tak się stało.

crossfit-72d-10-edit

Tą inność tego miejsca poczułem już na swoim pierwszym treningu, kiedy tuż przed jego rozpoczęciem zapytałem się w którym miejscu powinienem się wpisać na tablicy. W odpowiedzi usłyszałem jednak bardzo charakterystyczne pytanie, które brzmiało – „A po co?” Jak się więc nie trudno domyślić, w CrossFit 72D nikt nie zapisuje swoich wyników na tablicy i trenujący chyba czują się z tym dobrze. Warto też wspomnieć o tym, że w krakowskiej miejscówce istnieją 4 poziomy zaawansowania klubowiczów, gdzie aby przejść z jednej grupy do drugiej, trzeba zdać swoiste testy. Tak się też złożyło, że sam dwukrotnie trafiłem na grupę CrossFit czyli tą przedostatnią. Tam natomiast zobaczyłem na przykład ciekawy sposób skalowania muscleupów, poprzez przyczepianie do riga swoistego drążka na odpowiedniej wysokości i po prostu „wskakiwaniu” na niego. Drugiego dnia, po tym jak dane mi było przenocować w boxie, zafundowano mi poniekąd wycieczkę krajoznawczą. Wszystko to dzięki dwukilometrowemu biegowi na rozgrzewkę „obok kościoła” i innych okolicznych hipermarketów 🙂 Późniejsze burpeesy, pompki, drążki i inne wygibasy w pełnym słońcu, były już tylko czystą przyjemnością 😉

crossfit-72d-8-edit

I tak doszedłem w sumie do końca mojego dość intensywnego pobytu w krakowskim boxie, którego najważniejszym wydarzeniem było otwarcie wcześniej wspomnianej strefy outdor. O tym jednak możecie przeczytać TUTAJ. Mógłbym dodać jeszcze to, że box angażuje się w różne inicjatywy poza swoją lokalizacją lub też organizuje eventy mające między innymi na celu pomoc innym. O jednym z nich dowiecie się jednak już niebawem. Teraz bardziej chciałbym napisać o swoich wrażeniach, które pomimo czasu jaki upłynął są ciągle wyraziste. A przez ich natłok w mojej głowie wysuwa się przede wszystkim jedno – w moim odczuciu CrossFit 72D to swego rodzaju fabryka.

crossfit-72d-9-edit

Miejsce gdzie ludzie przychodzą po konkretne cele, przychodzą po to aby poczuć się lepiej sami ze sobą. Czy to źle? Oczywiście, że nie! Samo miejsce zaś jest po prostu biznesem, który ma przynosić zyski i nic w tym dziwnego. Taki ogrom i natłok wszystkiego powoduje jednak, że stworzenie tam ducha community (może i przereklamowanego, jak niektórzy uważają) jest tam ciężkie do zrobienia. Wszystko zapewne zamyka się w mniejszych grupach, najczęściej poszczególnych godzinach treningowych jak to jest w tego typu większych boxach. Niestety nie dane mi było trafić raczej na taka grupę. Pewnie też jedni mogą uważać, że byłem tam za krótko, inni że nie miałem okazji poznać wielu osób lub zobaczyć wielu rzeczy – i w każdym z tych stwierdzeń jest oczywiście prawda. Jednak pewien specyficzny klimat, który ja bardzo lubię i wręcz go szukam w kolejnych boxach, powinien być moim zdaniem wyczuwalny niemal od samego wejścia. Tu akurat tym razem go nie było. I zakładając fakt, że właśnie byłbym w poszukiwaniu „swojego boxa” w Krakowie to na pewno po wizycie w 72D szukałbym jeszcze dalej. A na koniec być może i tak wróciłbym w to miejsce z podkulonym ogonem i docenił je na nowo 😉