fbpx
Box Trip 2015CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Box Trip 2015 – CrossCore Gdańsk

dodany przezKamil Timoszuk 27 lutego 2015 0 Komentarzy

Polskie morze jakie jest niemal każdy wie. Można je lubić lub nie, ale jest ono na pewno wyjątkowe. Ja przynależę do tej grupy, która wypady od czasu do czasu w te rejony Polski uwielbia, a więc nic dziwnego, że cieszyłem się z dwukrotnej możliwości w lutym odwiedzenia Trójmiasta. Tym bardziej, że obie wizyty łączyły się z CrossFitem.

Dwa tygodnie temu do Gdyni przygnała mnie inauguracja Akademii Podnoszenia Ciężarów Adriana Zielińskiego. Przy okazji udało się też odwiedzić jeden z tutejszych boxów, a dokładniej CrossFit Gdynia. Tym razem okoliczności mojego przyjazdu są jakby trochę podobne. Głównie dlatego, że zaraz po przyjeździe udałem się do kolejnego trójmiejskiego boxa, a już jutro oraz w niedzielę, od rana do wieczora spędzam czas na zawodach Cross Baltic Challenge. Jednak nie ma co wybiegać w przyszłość i warto się skupić na aktualnych sprawach. Tą natomiast jest moja dzisiejsza wizyta w boxie CrossCore w Gdańsku. Zanim jednak dotarłem do Gdańska, PKP po raz kolejny przypomniało mi fakt, że z absurdów słynie 😉

CrossCore 1

Na szczęście podczas całej, prawie 7-godzinnej jazdy z Białegostoku nad morze, był to jedyny mały mankament. Tak więc moje zdanie o PKP pozostaje ciągle niezmienne – PKP jakie jest takie jest, ale ja je lubię!

Kiedy planowałem przybyć do CrossCore domyślałem się, że mogę trafić w kolejnym już boxie na „dziwne dni”. Co znaczy to określenie w tym przypadku? Głównie to, że z jakichś przyczyn codzienna praca boxa jest zakłócona przez jakieś czynniki, a ja przez to nie mogę sobie objerzeć boxa w całej okazałości. Ten fakt potwierdził mi jeszcze jeden z trenerów, który napisał, że w dniach przed zawodami cały box pracuje na zasadzie Open Box, czyli każdy kto przychodzi robi treningi bez zorganizowanych odgórnie grup. Rozumiem to jednak doskonale, ponieważ organizacja takiego eventu jak Cross Baltic Challenge wymaga pewnych poświęceń. Zresztą już na miejscu mogłem się zorientować jak wyglądają zajęcia w normalne dni pracy, i powiem szczerze, że wygląda to całkiem ciekawie. Szczególnie wtedy, kiedy w trakcie tej samej godziny, potrafią trwać dwa różnego rodzaju zajęcia.

CrossCore 2

Planując też ten wypad nad morze chciałem też porozmawiać z trenerami w tym miejscu, ale tak jak pisałem, przed organizowaną imprezą są raczej nieuchwytni na dłuższy czas. Poza tym kilka dni temu ubiegł mnie w moim pomyśle miejscowy człowiek czyli Grzegorz Kowal w rozmowie dla kanału na YouTube Trec.

No ale nic to – jeszcze pewnie będzie inna i nie jedna okazja.

Dlatego w tym dniu najważniejszy był box sam w sobie. Box, który jest położony w bardzo dogodnym miejscu, bo przede wszystkim blisko stacji SKM-ki, czyli chyba najlepszego środka transportu w tej aglomeracji. Poza tym box leży praktycznie okno w okno naprzeciwko siłowni i przez ogromne szyby, zarówno osoby ćwiczące w boxie, jak i też te na siłowni, mogą dosłownie podglądać się nawzajem. Jednak z tego co ja zauważyłem to panie biegające na bieżni, nie miały zbytnio na to czasu, ponieważ były zbyt mocno zajęte czytaniem gazet lub rozmowami między sobą 😉

Nie wiem czy tylko to moje subiektywne odczucie, czy też może ma je wiele osób, ale wchodząc do CrossCore po raz pierwszy ma się wrażenie, że weszło się na regularną siłownię. I nie jest to w żaden sposób mój zarzut w stronę tego miejsca, ale takie są fakty. Nie pomagają też pozbyć się tego odczucia porozstawiane za szklanymi gablotami ogromne puszki odżywek, jedynego słusznego w tym miejscu dystrybutora 🙂 Po szybkiej wymianie zadań z sympatyczną panią na recepcji i wypełnieniu formularza dla osoby, która jest pierwszy raz, dostajemy kluczyk do nie mniej sterylnej szatni. Aha, pamiętając o tym ile szumu w niektórych zakamarkach internetu wywołał fakt, że w kilku boxach musiałem zapłacić za swoje wejście, tak tu informuję, że w CrossCore odbyło się bez żadnych opłat.

CrossCore slider

Po przebraniu się i zejściu na dół do głównej części boxa, można szybko odnieść wrażenie, że wchodzi się do zupełnie innej rzeczywistości. Pierwsze „siłowniowe” wrażenie pęka jak bańka mydlana, a na to miejsce wskakuje poczucie fajnego boxowego klimatu. Osoba odpowiedzialna na projektowanie wnętrza chyba ma jakieś swoje silne poglądy polityczne, bo nie da się ukryć, że przy powstawaniu tego miejsca zadziała się jakaś swoista „pomarańczowa rewolucja” 😉 Kolor ten jest w boxie bardzo obecny, ale nie przeszkadza on specjalnie, a bardziej nadaje mu pewnego charakteru wyjątkowości tego miejsca, na tle innych tego typu. Poza tym, w momencie kiedy ja zaczynałem swoją wizytę, to właśnie rozpoczynało się też wywożenie dużej części sprzętu na zaczynający się jutro 2-dniowy event. Wszystkie boxy oraz duża część sztang, pojechały pewnie na halę Expo, a więc to nie jest już tajemnicą, że w workoutach będzie trzeba używać sztangi oraz skakać na boxy. Ot mi odkrycie 😉

CrossCore 3

Pierwsze na co zwraca się uwagę w tym miejscu to jego wielkość. Jest to kolejny już box bardziej w kształcie kiszki, niż na przykład kwadrata. Nie jest to jednak problem, ponieważ owa kiszka jest i tak bardzo szeroka i już nie dziwi mnie fakt, o którym trenerzy wspominali w swoim wywiadzie, że zdarza im się jednocześnie trenować nawet 40-osobowe grupy. Są tutaj ku temu odpowiednie warunki. Moją uwagę od samego początku oczywiście przykuły dwie przeciwległe ściany, na których znajdowało się wiele ciekawych tekstów bądź informacji.

CrossCore 4

Ta bardziej odległa od wejścia ściana, a właściwie to jej rejon, ma fajne jedno zastosowanie. Mianowicie, jako, że jest to swoisty kącik linowy, gdzie ludzie uczą się lub po prostu wspinają się na porozwieszane liny, podłoże jest tam bardzo miękkie. Bardzo fajny zabieg w trosce o ćwiczących. Poza tym w całym boxie nie brakuje różnego rodzaju sprzętu typu sztangi, kettle, hantle, liny, wiosła (wodne) czy też rigi. Jeśli dodamy do tego jeszcze 6 podestów ciężarowych, to wychodzi nam tutaj całkiem fajny zestaw, którym można się bardzo konkretnie zajechać. Fajnym patentem też jest rozesłany zielony „dywan”, po którym można sobie popchać trochę sanek i niemal przez cały rok czuć się jakby była zima 😉 Ja się do tego urządzenia przymierzam i przymierzam, i ciągle mi jakoś nie udaje mi się przetestować swoich możliwości dzięki temu ustrojstwu. Jednak jeszcze przyjdzie czas…

CrossCore 5

Niestety klimat Open Boxa był tego dnia wszechobecny i ćwiczących osób było jak na lekarstwo. W trakcie mojej prawie 2-godzinnej wizyty, przez box przewinęło się 5, może maksymalnie 6 osób. Trochę szkoda bo liczyłem na trening z jakąś grupą, no ale cóż – z okolicznościami nie wygram. Nie przeszkodziło to jednak w tym abym przerzucił trochę żelastwa samodzielnie, a następnie się porozciągał. Nie mogło też zabraknąć fotek, które możecie oglądać dodane do tego tekstu. Trzeba też jeszcze dodać dwie ciekawe rzeczy jakie oferuje to miejsce. Jedną z nich jest całkiem sympatyczna nazwijmy to strefa relaksu, gdzie po ciężkim treningu można usiąść i zebrać na przykład siły aby iść pod prysznic. Drugą z ciekawostek znajdującą się po przeciwległej stronie boxa jest ogrodzona klatką strefa treningów personalnych.

CrossCore 6

Z jednej strony fajnie, że coś takiego jest, ale z drugiej jako, że jest to miejsce zamknięte to czy przypadkiem nie działa ono tak, że jest dostępne tylko dla wybranych? Z jednej strony na prawdę staram się to zrozumieć, a z drugiej czuję jakiś taki dziwny zgrzyt w ogólnym rozumienia boxa jako miejsca gdzie wszyscy są równi. Ale co box – to inne zasady.

Podsumowując cały mój wypad do CrossCore to oceniam to miejsce na prawdę dobrze. Ba! Nawet bardzo dobrze. Widać od razu, że ktoś w to miejsce włożył mnóstwo pracy, pieniędzy i wysiłku. Sądząc natomiast po wypowiedziach ludzi tam pracujących, to chyba włożony ten cały kapitał zaczyna się powoli zwracać. Jeśli kiedyś będę miał taką możliwość, to na pewno też postaram się tu zawitać na jakieś grupowe zajęcia, aby jeszcze bardziej postarać się wczuć się w klimat. Bo miejsce jako miejsce jest po prostu świetne!