fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Biegać każdy może

dodany przezKamil Timoszuk 12 maja 2014 0 Komentarzy

…trochę lepiej, lub trochę gorzej. Tak mówi sparafrazowane powiedzenie na potrzeby dzisiejszego tekstu. Coś w nim jednak jest, ponieważ jak pokazał wczorajszy dzień, przez Białystok przebiegła konkretna masa ludzi. To wszystko stało się za sprawą II Białystok Półmaraton oraz Biegu Europejczyka.

Z bieganiem niestety jest jednak jeden problem. Przynajmniej ja go mam, a mianowicie ja go po prostu serdecznie nie znoszę. Tak jak wiele innych różnych aktywności fizycznych sprawia mi nieukrywaną radość i satysfakcję, tak bieganie mi po prostu nie leży. Nie wiem też co się musi stać aby to się zmieniło. Jednak od września tamtego roku, w ramach kontynuacji moich życiowych zmian, coś i w tym temacie u mnie drgnęło. Będąc ówczesnym członkiem CrossFit Atleta Team zostałem niejako trochę „przymuszony” do wzięcia udziału w cyklicznej akcji Białystok Biega. Oczywiście owe przymuszenie traktuję z wielkim przymrużeniem oka. Może też dlatego, że mój życiowy debiut w jakiejkolwiek biegowej imprezie wypadł całkiem fajnie. O tym jednak pisałem już wcześniej więc jeśli ktoś jest ciekawy niech kliknie w poniższą fotkę.

Bieg9

Jednak już wtedy wiedziałem, że tamta impreza nie będzie moją ostatnią tego typu. Dlaczego skoro tak bardzo tego nie lubię? Może dlatego, że chciałem się po raz kolejny sprawdzić. Może też dlatego, że tak jak codziennie staram się wyjść z tak zwanej „strefy komfortu” podczas crossfitowych treningów, tak i to było kolejne tego typu wyjście. A może i dlatego, że tak jak masa innych wariatów z CF Podlasie, chciałem godnie reprezentować „swoje miejsce” wraz ze „swoimi ludźmi”. Powód tak naprawdę jednak nie był najważniejszy. Najważniejsze było to, że to po prostu zrobiłem.

CF Podlasie Bieg Europejczyka 1

Jak duże kręgi zatoczyła ta impreza przekonałem się już kilka dni przed startem, kiedy to kolejni ludzie, których przyznaję, że bym nie podejrzewał o tego typu wysiłek fizyczny, manifestowali w mediach społecznościowych swoją gotowość do podjęcia wyzwania. Nie ukrywam, że bardzo podoba mi się to zjawisko. Może też i dlatego jeszcze fajniej było w tym wziąć udział.

CF Podlasie Bieg Europejczyka 2

Jedną z rzeczy jaka może skutecznie obrzydzić człowiekowi bieganie, jest na pewno pogoda. Zimno, mokro oraz wietrznie to nie są komfortowe warunki do robienia czegokolwiek na świeżym powietrzu, a już na pewno nie zasuwania przez miasto w celu maksymalnego zmęczenia się. Na szczęście jednak pomimo zapowiadających się opadów i generalnie bardziej jesiennej, niż wiosenno-letniej aury, było naprawdę dobrze. Wystarczyła tylko porządna rozgrzewka przed biegiem, aby być zwartym i gotowym do startu. Zresztą sama rozgrzewka była fajnym zjawiskiem, kiedy to do naszej boxowej ponad 20-osobowej grupy z każda kolejną chwilą zaczęli dołączać inni chętni. W pewnym momencie prowadzący rozgrzewkę Michał miał do ogarnięcia nie 20, a licząc „na oko” ponad 40 osób. Aż prosiło się aby w pewnej chwili zapodać do wykonania burpeesy, które rozgrzewają jak nic innego. Jednak mając na uwadze nieznajomość techniki ich wykonywania przez postronnych ludzi niestety obyło się bez nich. A szkoda 😉

CF Podlasie Bieg Europejczyka 3

Dobrze jednak, że ta rozgrzewka miała miejsce, bo zapowiadana szumnie wspólna rozgrzewka tuż przed startem, rozgrzewki raczej nie przypominała. Ale przynajmniej było wesoło. Tylko, że nam zawsze jest wesoło 😉

W odróżnieniu od swojego debiutu, tym razem nawet na chwile przed startem nie czułem specjalnego stresu. Od początku do całej tej imprezy miałem takie podejście, że biorę w niej udział przede wszystkim dla siebie. Tym razem obawiałem się jednak tego, że w tym roku miałem przebiegniętych zaledwie 5-6 treningowych kilometrów, podczas WOD-ów w boxie. Wszystkich razem w sumie. W porównaniu to do jakichś 40-50 w roku ubiegłym to liczba dość znikoma. Tym bardziej, że dystans na którym biegłem, wynosił 5,5 kilometra. A więc ciężko mi było wyznaczyć sobie jakieś teoretyczne konkretne tempo biegu, czy też ogólny czas w jaki celuję. Taką najbardziej realną liczbą w moim przypadku wydawało mi się 30 minut. Życie jednak wszystko zweryfikowało bardzo dokładnie.

Od samego startu starałem się nie lecieć jak wariat przed siebie, tylko rozkładać siły równomiernie. O dziwo przyjmując tę taktykę, wyszło to całkiem przyzwoicie. Szczególnie na pierwszych metrach, gdzie niemal co chwilę mijało się kogoś znajomego, co dawało jakiegoś takiego mentalnego kopa. Tak się też złożyło, że na całe szczęście spotkałem na swojej drodze jedną z koleżanek z boxa, która była prawdziwą „maratonką z przypadku”. O tym jednak za chwilę 😉 Biegnąc z kimś ramie w ramię, znacznie łatwiej jest pokonywać kolejne metry i kilometry. Widząc tę drugą osobę z boku i to, że ona także walczy z trasą, zmęczeniem, samym sobą jest zdecydowanie łatwiej zmusić się do wysiłku. I tak też było w tym przypadku, gdzie razem z Anią krok po kroku zasuwaliśmy jak dzikie żółwie 🙂

CF Podlasie Bieg Europejczyka 5

O dziwo nie nastąpił u mnie też w trakcie biegu żaden poważniejszy kryzys, Nie miałem ani przez chwilę ochoty znacząco zwalniać, czy też robić najgorzej możliwej rzeczy, czyli stawać na odpoczynek. Ruszenie po czymś takim jest strasznym wyzwaniem, co zresztą miałem okazję widzieć później w niemal ekstremalnym wydaniu. Na trasie biegu było też kilka zabawnych momentów takich jak na przykład sprawdzanie przez znajomą czy inny biegacz nie ma obrączki na palcu, czy też pukanie się w czoło przypadkowych przechodniów na widok biegnącej masy ludzi. Pozdrawiam też dziewczynę, która podczas dobiegania do finiszu gratulowała mi tego bloga. Sorry, że nie byłem zbyt rozmowny ale miałem chwilowy niedobór tlenu w płucach i nie tylko 😉

Najzabawniejsze było jednak to, że organizatorzy tak skonstruowali trasę biegu, że zanim człowiek dobiegał do realnej mety wyścigu, to wcześniej musiał minąć kilka innych dmuchanych bram imitujących metę. Jak się okazało wiele osób się na to nabrało i widząc pierwszą bramkę włączało najwyższy bieg i dawało z siebie wszystko. Jakież musiało być ich zdziwienie, kiedy okazywało się, że do finału pozostawało jeszcze pół kilometra. Mnie także moja towarzyszka w biegowej niedoli Anka, chciała wsadzić na tę samą minę. Ale na szczęście nie dałem się 😉 Za to na właściwą metę już dobiegłem świadomie.

CF Podlasie Bieg Europejczyka 7

A za metą dopadło mnie pewne zdziwienie. Najpierw był jednak lekki zawód, kiedy okazało się, że przekroczyłem wyznaczoną teoretycznie granicę 30 minut o kilkadziesiąt sekund. Drugim jednak ważniejszym zdziwieniem dla mnie samego był mój stan fizyczny, który był nadspodziewanie dobry. Mając w pamięci wrześniowy debiut, kiedy to tuż za metą chciałem najszybciej umrzeć, tak teraz byłem do tego stanu bardzo daleki. Może to dość odważne stwierdzenie, ale towarzyszyło mi dziwne uczucie, że może gdyby było trzeba, byłbym w stanie pobiec kolejne 4,5 kilometra do okrągłych 10. Może to też kwestia tego, że człowiek nie jest do końca przyzwyczajony do samego biegania tak bez sztangi na plecach czy kettli w rękach 😉 Ale to tylko teoria bo praktyka mogła być zupełnie inna. Może też na przykład taka, jak w przypadku jednego z biegaczy, który finiszował dystans półmaratonu. Niestety tuż przed ostatnim zakrętem przed metą, mając bardzo dobry czas i zaledwie kilkadziesiąt metrów do finiszu, ten człowiek upadł. I to nie była kwestia pecha w stylu potknięcia się. To było autentyczne i maksymalnie skrajne wycieńczenie organizmu, które poskutkowało tym, że potrzebna była pomoc medyczna aby człowieka postawić na nogi. Niestety nie wiem czy temu zawodnikowi udało się przekroczyć linię mety.

CF Podlasie Bieg Europejczyka 6

Na szczęście tak ekstremalnych doznań jak te powyższe nie doświadczył nikt z ekipy CrossFit Podlasie. Ba! Panie pokazały prawdziwą klasę i dynamit w nogach, który pięknie objawił się w wynikach. Monika Hendożko wygrała swoją kategorię wiekową Biegu Europejczyka, a Turi zajęła 16 miejsce w półmaratonie. Jak się też później okazało, można było przebiec 21 kilometrów w 30 minut co udowodniła, ukrywająca swoje afrykańskie korzenie, Anka. Można? Można!

CF Podlasie Bieg Europejczyka 8

Następnym razem kiedy już ogarnie ona jak powinno się rejestrować do tego typu imprez, to będzie prawdziwym postrachem wszelkiej maści zawodowych biegaczy. A więc bójcie się Pani i Panowie także! 😉

Po biegu oczywiście nie obyło się bez grupowego rozciągania, fotografowania wiecznie uśmiechniętych twarzy i nieustającego gadania. To zresztą przeniosło się także później do jednego z białostockich lokali, gdzie były uzupełniane zapasy węglowodanów utraconych po biegu. Tego dnia można było spokojnie zamówić sobie coś trochę mniej zdrowego do jedzenia niż każdy z nas stara się jeść na co dzień. Jedynym minusem tej całej sytuacji był czas, który upływał tak szybko, a zarazem niesamowicie przyjemnie. Z pory obiadowej bardzo szybko zrobiła się pora na pójście spać 😉 Jednak takie dni, z takimi ludźmi i w takich okolicznościach, chciałoby się aby trwały wiecznie.

CF Podlasie Bieg Europejczyka 4

Na koniec zaś podziękowania dla wszystkich tych, którzy udostępnili mi zarejestrowane powyższe materiały czyli zdjęcia i filmy – Trzecie OKO, Złap Chwilę, Julka, Magda, Bamboś. Dzięki bardzo! Jeszcze nie opanowałem tej trudnej sztuki brania udziału w takim wydarzeniu i zbierania w tym samym czasie materiałów z niego. Ale ciągle się uczę 😉