O wszystkim

Białoruś 2013

dodany przezKamil Timoszuk 20 maja 2013 1 Komentarz

Uff, koniec. Nareszcie. Tak mogę powiedzieć po tym co działo się w ostatnich dniach. Jednak to początkowe westchnięcie nie oznacza tylko ulgi. Bo jak tu można czuć typową ulgę po kapitalnych dniach spędzonych w ciekawym miejscu i przede wszystkim doborowym towarzystwie?

Od 2 lat stało się pewną świecką tradycją, że urodziny jednego z moich dobrych znajomych, spędzamy na jego działce. Działka ta jednak leży w miejscu co najmniej ciekawym, a już na pewno malowniczym. Pola, łąki, lasy, cisza, spokój i… granica z Białorusią nieopodal 🙂

Białoruś 2013

Wiąże się z tym pewna anegdota ponieważ jadąc tam po raz pierwszy, wraz z innym kolegą przegapiliśmy zjazd z głównej trasy. O tym, że tak się stało zorientowaliśmy się dopiero w momencie kiedy zobaczyliśmy już przejście graniczne 😉 Niech żyje zmysł orientacji!

Jak widać na powyższym małym wycinku tamtejszych widoków pogoda ewidentnie dopisała. Nawet chwilowa sobotnia burza nie była w stanie popsuć tego stanu. A jako, że i pogoda była to i humory wszystkim dopisywały. I to bardzo 🙂 To byłe jedne z tych chwil kiedy w odpowiednim momencie spotykają się odpowiednie osoby i tworzą odpowiedni klimat. Znacie to? Jeśli nie to żałujcie bo właśnie dla takich chwil naprawdę warto żyć.

Co jednak było w tym wszystkim najlepsze? Kompletny brak przymusu. Jeśli ktoś chciał leżeć i odpoczywać mógł to spokojnie robić. Jeśli ktoś chciał jeść albo pić – proszę bardzo, żaden kłopot. Jeśli zaś ktoś chciała gadać i co chwilę wybuchać śmiechem to także było możliwe i co lepsze wykorzystywane bez umiaru. Zdecydowanym też plusem tego miejsca jest fakt, że najbliższy sąsiad jest oddalony o dobre kilkaset metrów. Teraz nawet gdybym chciał przypomnieć wszystkie zabawne sytuacje jakie miały miejsce to wiem, że nie byłbym w stanie. Było ich tak wiele i często były one typowo sytuacyjne, że nie sposób przenieść je już teraz „na papier”. Zresztą co się dzieje na Białorusi to zostaje na Białorusi 😉

Białoruś kolaż

Co ja na pewno zapamiętam z tych dni? Jak zwykle klimat stworzony przez ludzi. Z wieloma z nich nie znam się jakoś bardzo dobrze ale nie przeszkadza mi to w tym, żeby uważać ich za świetnych ludzi. Mógłbym się przyczepić do zbyt małej ilości kobiet podczas tego wyjazdu ale po co? 😉 Oczywiście nie mogę tez zapomnieć o komarach, które wystąpiły w anormalnych ilościach . Wczoraj przez nie nie mogłem spać pół nocy i czuję, że dziś czeka mnie to samo. Do tego jeszcze opalone aż za bardzo ręce także pieką i są dobrą pamiątką. Najważniejsze jest jednak to, że odpocząłem trochę, nabrałem jeszcze więcej pozytywnej energii i mam siłę do dalszego działania.

Fakt, że mam trochę kaca moralnego z racji przyjęcia trochę większej niż zakładałem liczby kalorii przez te 3 dni. Nie daję się jednak zwariować i już dziś wróciłem na swój normalny tor czyli całkowicie zdrowe i regularne jedzenie oraz wieczorny rower w ilości ponad 30 kilometrów. Tak więc weekend na Białorusi nie pozostawił mi trwałych uszkodzeń na mojej psychice i można dalej walczyć o jeden z założonych celów. Fajnie jest wiedzieć, że samokontrola stała się już normalnym trybem czyli normalnością. Podoba mi się ta zmiana we mnie.