O wszystkim

Akcja Operacja czyli TVN po raz kolejny

dodany przezKamil Timoszuk 31 lipca 2015 0 Komentarzy

Gejmsy, Gejmsy i po Gejmsach. A po Gejmsach jak się okazuje też jest życie. Życie znacznie bardziej realne niż te, którym jeszcze kilka dni temu pasjonowało się tyle osób. Bo nie samym Krosfitnesem człowiek żyje i czasami schodzi on na znacznie dalszy plan.

Od dłuższego już czasu jak pewnie duża część z was wie, moim priorytetem jest operacja. Tak naprawdę pierwsza z operacji, które mają być definitywnym zakończeniem mojego procesu zmian i zrzucania kilogramów. Tak się szczęśliwie złożyło, że owy zabieg będzie możliwy dzięki mojej powiedzmy to współpracy ze stacją TVN, i mojego udziału w programie „Życie bez wstydu”. Jednak droga do osiągnięcia zamierzonego celu, rozłożona jest na kilka różnych etapów. Te zaś prowadzą mnie do mam nadzieję, że szczęśliwego końca. Dziś natomiast jestem po przebyciu kolejnego z etapów w postaci kolejnych nagrań do programu. Jak to więc wyglądało z mojej perspektywy od środka?

Po odbyciu castingu, oraz odbyciu wizyty w klinice w której będę operowany, tym razem przyszedł czas na nagrania z moich treningów. Pierwotnie miało się to stać w Białymstoku gdzie ekipa nagrywająca materiał miała przyjechać i zrobić to w moim naturalnym środowisku. Jednak przez ostatnich kilka miesięcy, kiedy zdążyłem się mniej więcej zaznajomić z tym jak potrafi, a właściwie to działa non stop telewizja, to tam wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie niemal z dnia na dzień lub nawet z minuty na minutę. To, że dziś jest coś ustalone w taki sposób, to nie znaczy, że za godzinę będzie w jakiś inny. Na początku mnie to trochę irytowało, ale do tego można na swój sposób przywyknąć. Doświadczenia póki co wielkiego nie mam, ale widocznie w tej branży inaczej się chyba nie da.

Tak więc wracając już do tematu, początkowe miejsce spotkania czyli Białystok, w ostatnich dniach zmieniło się ponownie w Warszawę do której musiałem dotrzeć. Tym razem jednak nie byłem sam, ponieważ pojechał ze mną ktoś, kto nie ma co ukrywać ma niewątpliwe parcie na szkło poparte nieodkrytym jeszcze talentem (już niebawem!) czyli innymi słowy prawdziwy nieoszlifowany diament – Misiek! 🙂 Człowieka, którego poznałem w boxie i niemal od pierwszego spotkania polubiłem. A jako, że ów kawaler podobnie jak ja zrzucił trochę (dobrze ponad 20) kilogramów, to wydawał się idealnie dopasowanym do konwencji nagrania kandydatem. Od początku jednak moje spore wątpliwości budziła konwencja tego nagrania. Dlaczego? Otóż tym razem nadrzędnym planem było to, aby pokazać jak trenujemy razem z Miśkiem. I nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że wymyślono sobie, że zostanie to zrobione na pewnej siłowni…

Nie chciałbym tu w tej chwili wszczynać jakiejś wielkiej kłótni pod tytułem „Box crossfitowy vs. siłownia” w szczególności dlatego, że mam jeszcze świeżo w pamięci jak zareagowali ludzie na małą uwagę Ojca na temat tego typu miejsc. Ja mam kilka podobnych spostrzeżeń co on, ale na razie zachowam je dla siebie, bo nie o tym jest dzisiejszy tekst. Nie da się jednak w żaden sposób ukryć, że typowa siłka, to nie jest miejsce gdzie czuję się najlepiej. Po dzisiejszej wizycie przypomniałem i utrwaliłem sobie dlaczego tak właśnie jest 🙂 Już teraz zaczynam się także uzbrajać w cierpliwość po wysłuchiwaniu żartów pod swoim adresem w kontekście tej siłowni. A to, że ludzie w moim prawdziwym miejscu treningowym bywają bezlitośni możecie zobaczyć na tym filmie 😀


O kulisach tego filmu, możecie przeczytać TUTAJ

Faktem jest jednak to, że to wszystko było tak naprawdę do przewidzenia. Uważam też, że jest to tak naprawdę niewielka cena jaką płacę za pomoc jaką udziela mi TVN. Śmiesznie jednak jest utrwalać swoje poglądy widząc dziewczyny robiące brzuszki z telefonem w ręku, czy też „panów z siłowni”, którzy błąkają się po siłowni, gadają, żartują ale nie robią tego po co tak naprawdę przyszli czyli nie trenują. No chyba, że oni przyszli tam właśnie w takim celu, to wtedy przepraszam bardzo i nie mam pytań 🙂 Po raz kolejny czekało mnie nagrywanie różnego rodzaju ujęć, które pojawią się w jakimś wymiarze w samym programie. Jak się też znowu okazało, występy przed kamerą, nawet jeśli nie są na żywo i można w razie pomyłki coś powtórzyć, to nie jest prosta sprawa. Przynajmniej mnie chwilami to lekko stresowało i sprowadzało lekko na ziemię. Za to jak ryba w wodzie czuł się Michał, który od wejścia na plan od razu stał się wodzirejem imprezy 😉

Michał Misiek Karczewski

No ale cóż, z pewnymi rzeczami trzeba się po prostu urodzić, lub też liczyć na to, że w produkcji ktoś zlepi z tego jakiś sensowny materiał 😉 Po dniu dzisiejszym istnieje też szansa, że niebawem zaczną spływać do naszej dwójki z Białegostoku, poważne propozycje filmowe po tym jak różni reżyserzy zobaczą pewne sceny gdy biegniemy jak jacyś Rambo, Rocky czy inny Słoneczny Patrol 😀

I tak właśnie minął mi/nam dzisiejszy dzień. Był jeszcze plan aby odwiedzić przy okazji jakiś box crossfitowy w Warszawie w ramach odwiedzin i w celu zrobienia konkretnego treningu. Jednak po raz kolejny byłem zaskoczony tym jak takich kilka godzin na planie może zmęczyć człowieka. Tym bardziej jeśli gdzieś z tyłu głowy siedziała świadomość o czekającej jeszcze kilkugodzinnej podróży powrotnej. Mając to na uwadze postanowiliśmy pójść za głosem rozsądku i tym razem sobie odpuścić z czego jestem bardzo zadowolony.

Co jednak czeka mnie w najbliższej przyszłości jeśli chodzi o program? Tak naprawdę teraz pozostaje mi tylko czekać. Czekać na datę mojej operacji, która jak to pewnie z TVN-em bywa, przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego też staram się nie robić sobie żadnych większych planów, na najbliższe dni, tygodnie, a nawet i miesiące, bo różnie z nimi może być. Teraz najważniejszy jest zabieg i wszystko jest i na pewno będzie ustawione pod niego. Wszystko inne, pomimo że często bardzo dla mnie ważne, automatycznie traci na wartości. Ponieważ już dawno nie byłem tak bardzo skupiony na osiągnięciu celu, jak właśnie w tej chwili…