Foto & VideoO wszystkim

AcroYoga – Nowe wyzwanie

dodany przezKamil Timoszuk 6 maja 2018 0 Komentarzy

Dawno już mi przeszła faza na głoszenie wszem i wobec „CrossFit, CrossFit i tylko CrossFit till we die”. Jednak nie da się ukryć, że to właśnie dzięki tej aktywności ruchowej nauczyłem się doceniać inne, wcześniej kompletnie mi nieznane formy ruchu. Doceniać pod różnymi względami.

Dzisiejszy tekst mógłby spokojnie być drugą częścią mojego niedawnego wywodu na temat „bycia na TAK” w kontekście nadarzających się i późniejszego wykorzystywania okazji. Jeśli ktoś go nie widział to serdecznie zapraszam TUTAJ. To co opiszę dzisiaj śmiało można nazwać prequelem, ponieważ wszystko to o czym przeczytacie dziś wydarzyło się przed zabawami na linach i innych ściankach 🙂

A wszystko zaczęło się od takiej szybkiej wiadomości na Instagramie i mojej reakcji na nią…

Krótko, zwięźle i na temat. Wielu bardziej doświadczonych fotografów być może czytając te słowa, łapie się za głowę lub puka w czoło. Bo jak to tak – bez wiedzy, znajomości tematu i specyfiki czy doświadczenia?! Jednak wiedzę zawsze można zdobyć i takową zanim do owego spotkania doszło, postarałem się aby w miarę możliwości nabyć. Za znajomość tematu odpowiadały osoby, które chciały abym im zrobił zdjęcia i już na miejscu dowiedziałem się tego co muszę na samym początku wiedzieć. Zaś jeśli chodzi o doświadczenie to jak można je zdobyć jeśli nie poprzez sposób najbardziej oczywisty czyli praktykę? Każdy przecież jakoś zaczynał i stawiał swoje pierwsze kroki.

W tym opisywanym przypadku przyszło mi uwieczniać na swoich zdjęciach parę trenującą Acro Yogę w osobach Natalii Masajło i Tomasza Grochowskiego. Tego drugiego osobnika znam już od kilku lat i wiedziałem, że miewa on szalone pomysły, jednak o Acro Yogę bym go raczej nie podejrzewał 😉 Z Tomaszem to jednak tradycyjnie nic nigdy nie wiadomo 🙂 Chcąc jednak sprostać zadaniu, na umówione miejsce dotarłem znacznie wcześniej aby zorientować się w jakich dokładnie warunkach przyjdzie nam pracować. Jak się okazało, dzięki też tej całej akcji dowiedziałem się o istnieniu w Białymstoku takiego miejsca jak ARTEA – Otwarta Przestrzeń Artystyczna. Miejsca gdzie ludzie w różnym wieku, którzy są pełni pasji artystycznych, mogą je po prostu realizować. Bez względu na to czy będzie to taniec, malowanie czy pewnie wiele jeszcze innych rzeczy.

Ja zaś mając okazję spróbować czegoś nowego, postarałem się o to aby uwiecznić nie tylko danie główne w postaci różnych poz wykonywanych przez Natalię i Tomka, ale też i tak zwany backstage. Backstage, który czasami był ciekawszy niż punkt główny 😉 Dlatego dziś chciałbym pokazać wam kilka urywków zarówno jednej jak i drugiej części naszej kilkugodzinnej sesji. Będzie fajnie jak obejrzycie tych parę zdjęć, nawet jeśli nie jesteście wielkimi fanami lub nawet nie wiecie co to jest Acro Yoga. Może w takim wypadku tym bardziej powinniście to zobaczyć. Zapraszam.

Czy jestem zadowolony z efektów tego co udało nam się zrobić? Gdybym powiedział, że w stu procentach tak, to można by mnie nazwać kłamcą. Jednak wychodzę z założenia, że to dobrze, że widzę swoje błędy czy ewentualne niedociągnięcia, bo to jest jakiś krok w stronę tego aby kolejnym razem już tego nie było. Poza tym lubię uwieczniać to co robię, aby za jakiś czas sprawdzić czy w danym temacie czy dziedzinie nastąpił jakiś progres.

Na koniec zaś wielkie dzięki dla Tomka i Natalii. Z jednej strony za daną możliwość sprawdzenia się w nowej dziedzinie, a z drugiej za fajną atmosferę pracy, która pomogła chyba wszystkim 😉