CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

99 Problemów Warszawy

dodany przezKamil Timoszuk 14 lipca 2016 0 Komentarzy

„Najciemniej pod latarnią” to określenie, które idealnie pasuje do stołecznego miasta Warszawy. Miasta w którym powstawały jedne z pierwszych crossfitowych boxów w Polsce i do dziś stoi ich tam już 14. Jednak stolica Polski nigdy nie miała szczęścia do zawodów crossfitowych, których praktycznie tam nie było.

Przez tych kilka lat obecności CrossFitu w kraju nad Wisłą, miejsc gdzie można w taki sposób trenować namnożyło się wiele. W sporej ilości tych miejsc, po początkowej fazie budowania marki i zakorzenienia się w tym środowisku, ludzie tworzący takie miejsca zaczęli wychodzić dalej. Pisząc dalej mam tu na myśli do ludzi, czyli tych do i dla których tak naprawdę to wszystko jest robione. A jak zebrać w jednym miejscu takich samych crossfitowych zapaleńców z różnych części kraju jak nie na zawodach?

99 Problems 1

Wiele Polskich miast w ostatnim czasie dorobiło się własnych ogólnopolskich imprez na różnym poziomie. Po tym jak po raz pierwszy Reebok zorganizował event w Krakowie o nazwie Reebok CrossFit Fitness Championship, po pewnej przerwie do tego grona dołączyli kolejni.  Łódź ma swoje Łódź Garage Games, Poznań słynie z Rodeo, Trójmiasto dorobiło się Cross Baltic Challenge, a Białystok jest znany z Amarok East Side Challenge. Próżno w tej wyliczance szukać jednak Warszawy, miasta wydawałoby się niemal oczywistego do organizacji tego typu imprezy. Jak już wynikło jakiś czas temu z moich prywatnych obserwacji oraz rozmów z ludźmi z warszawskiego środowiska CF, przez długi czas właściciele poszczególnych boxów bardziej skupili się na tym aby przetrwać na rynku, aniżeli na wychodzeniu poza swoje środowisko lokalne poprzez zawody. Nic w tym jednak dziwnego skoro takiej konkurencji jak w Warszawie nie ma praktycznie nigdzie indziej.

99 Problems 17

Oczywiście można by polemizować czy takimi zawodami nie jest impreza o nazwie No Limit Dual League organizowana przez CrossFit Ursus, a nazywana pieszczotliwie fajtami. Jednak po ostatnim weekendzie nikt chyba nie będzie miał już wątpliwości, że imprezą zrobioną z największym rozmachem jest 99 Problems autorstwa CrossFit R99, a wspieraną przez samego Reeboka. Zanim jednak do samej imprezy doszło, to nastąpił już pierwszy zgrzyt w postaci miejsca w jakim się miała ona odbyć. Bowiem do ostatniej soboty i niedzieli nikt by chyba nie powiedział, że centrum handlowe Złote Tarasy łączy się w jakikolwiek sposób z CrossFitem. Bo jak tu w logiczny sposób można połączyć brudny, siermiężny, twardy, bezkompromisowy CrossFit z lansem, sterylnością, przepychem i masowością galerii handlowej w samym centrum europejskiej stolicy? Teoretycznie jest to niemożliwe. Praktycznie zaś ta sztuka się udała naprawdę świetnie!

99 Problems 3

Od samego początku organizatorzy zawodów czyli CrossFit R99 w osobach Moniki Świderek, Ani Sobiech oraz Bartka Lipki jako główny cel postawili sobie profesjonalizm. Śledząc polską scenę CF z naciskiem na zawody, stwierdzam, że było to bardzo dobre założenie. Już podczas trwania internetowych eliminacji można było odnieść wrażenie, że debiutujący w nowej roli organizatorzy, zrobią wszystko co w ich mocy, aby nie można było się do czegokolwiek przyczepić. Po ogłoszeniu list zawodników, którzy w lipcowy weekend są zaproszeni do Warszawy, widać było gołym okiem, że zabraknie tam ścisłej polskiej czołówki. W dużym stopniu przyczyniła się do tego zbieżność terminów imprez 99 Problems z Berlin Throwdown, na które z Polski wybrała się bardzo liczna grupa zawodników. Na szczęście ci co przyjechali stworzyli nie mniej emocjonujące widowisko.

99 Problems 2

Same zawody były rozgrywane tuż obok Złotych Tarasów, w swoistej dziurze która sprawiała zaskakujące wrażenie odrębności całej imprezy oraz galeriowego trybu życia. Nie było więc takich obrazków, jak co chwilę przechodzące panie z pełnymi siatami ziemniaków czy też chodzących stadami typowych nastolatek, które po prostu zabijają swój czas w weekendowe popołudnia. W przeciwieństwie do tego, świetnie sprawdził się otaczający arenę „balkon” pełniący przez dwa dni funkcję trybun.

99 Problems 4

Niestety nawet najlepiej zaplanowane zawody mają prawo mieć jakieś niedociągnięcia i wpadki. Takie też zdarzały się podczas 99 Problems jak choćby zerowe przygotowanie na wypadek deszczu. Już podczas drugiego heata pierwszego workoutu w sobotę, trzeba było przerwać zawody z powodów nieustających opadów. Kapryśna ostatnimi czas pogoda na szczęście zlitowała się nad crossfitowcami i uspokoiła się na tyle, że można było wznowić imprezę. Przez cały dzień było jednak wiele momentów, kiedy każdy spoglądał w niebo z pytaniem w oczach „deszcz pierdyknie za chwilę czy jeszcze poczeka?”. Warto by pomyśleć w przyszłości o tym aby uniknąć takich sytuacji, bo co jeśli kolejnym razem padać tak łaskawie nie przestanie? Nie chciałbym być w roli organizatora, który musi powiedzieć ludziom, którzy poświęcili swój czas i pieniądze aby dotrzeć do Warszawy, a następnie usłyszeć „sorry ale jako, że deszcz pada to odwołujemy imprezę, nara”.

99 Problems 5

Poza tym typową już bolączką niemal 95% tego typu imprez jest to, że jest ona nastawiona na samych zawodników, a nie na widzów. Widzów, którzy szczególnie w tym przypadku mogli być potencjalnymi klientami Reeboka lub na przykład przyszłymi bywalcami w jednym z warszawskich boxów. Jednak aby tak się stało typowego Kowalskiego, który znalazł się w pobliżu imprezy, trzeba było czymś zaciekawić, zachęcić i zatrzymać na dłużej. A jak miało to się stać, skoro taki typowy Janusz nie wiedział co ogląda, co ci ludzie robią i po co to robią. Brak jakiegokolwiek oznaczenia, rozpisania chociażby WOD-ów, heatów czy wywieszenia aktualnych wyników to chyba absolutne minimum jakiego można by wymagać. Na szczęście też prowadzący zawody z polotem i jak zwykle charakterystycznym poczuciem humoru Karol Zdunek starał się nie tylko komentować wydarzenia na arenie zmagań. Starał się też opowiadać wszystkim zebranym co oglądają, dlaczego taka mała dziewczynka wyrywa nad głowę więcej niż on, a także o tym że przychodząc do boxa nikt nikomu nie każe od razu robić takich rzeczy. Za taką część edukacyjną i uświadamiającą społeczeństwo na pewno należą się dla Karola dodatkowe brawa 😉

99 Problems 6

Sobota była dniem kiedy w ramach zawodów naprzeciwko siebie stanęli zawodnicy z kategorii Open. Jednak gdy zostały ogłoszone pierwsze workouty dla tej grupy, można było się zastanowić czy aby na pewno nie zaszła żadna pomyłka z tytułu trudności treningów. 100 kilogramów w martwym ciągu, 70 w cleanie oraz 50 w snatchu dla tej kategorii nie zdarza się bowiem póki co w Polsce często. Widać gołym okiem, że Bartek Lipka programując owe treningi przyjął zdecydowanie swoją miarę 😉 Nikt z tego powodu specjalnie nie rozpaczał tylko większość osób zacisnęła zęby i po prostu zasuwała. W efekcie tego zwycięzcą pierwszych zmagań został Adrian Kuczkowiak wśród panów oraz Dorota Kloza wśród pań.

99 Problems 7

Prawdziwym killerem głównie dla nóg okazało się prawdziwe crossfitowe combo w postaci workotu numer dwa oraz trzy. Wszystko za sprawą maszyny o oficjalnej nazwie Assault AirBike pieszczotliwie nazywanego przez wiele osób „kurwibajkiem”. Dlaczego tak? Wystarczy się w sumie raz porządnie przejechać, aby nie zadawać więcej tak oczywistych pytań 😉 Było to jednak o tyle ciekawe doświadczenie dla wielu osób z racji tego, że ów sprzęt nie jest jeszcze specjalnie popularny w większości polskich boxach. A całkiem niesłusznie, bo po kilku sesjach na tej maszynie, można bardzo szybko zatęsknić choćby za znienawidzonym przez wielu ergometrem 🙂 O tym żeby zawodnicy poczuli moc tej maszyny zadbał zestaw workoutów składający się najpierw z 30 przejechanych kalorii, a następnie wyskakanych 99 double unders w ciągu maksymalnie 3 minut. Po takim zestawie następowała minuta przerwy, a później wszystkich czekała walka ze swoimi nogami i głową w postaci 6 minut back squatów. System był taki, że przez 6 minut co 6 sekund każdy miał wykonać jeden przysiad ze sztangą na plecach ważącą u panów 70 kilogramów, a u kobiet 45. Trening kończył się w momencie spuszczenia sztangi na ziemię lub po upływie czasu w ciągu którego do „zaliczenia” było 60 przysiadów.

99 Problems 8

To było niezwykle zaskakujące dla wielu osób jak bardzo potrafią „zepsuć się” nogi po w sumie krótkiej chwili na AirBike’u. Skakanie double unders w takim momencie nie było już takie proste jak to bywa na świeżości. Patrząc na wiele zmagających się z tym osób, widać było początkowe zaskoczenie zamieniające się stopniowo w złość i niemoc. Nie licząc tych, którym to nie sprawiało problemów, jak na przykład Marcinowi Sawula, czy też Róży Grochowskiej – zawodnikom, którzy wygrali kolejny WOD. Po tym jednak bardzo szybko trzeba było się zebrać w sobie do przysiadów. Gwiazdą tego workoutu został jednak i tak bezapelacyjnie Bartek Lipka, ze swoim kultowym już odliczaniem „3, 2, 1, przysiad… 3, 2, 1, przysiad… 3, 2, 1, przysiad…” i tak niemal w nieskończoność 😉 Niektórzy nie mogąc wytrzymać już tego gadania, spuszczali sztangę z pleców wcześniej, a niektórzy wyłączali głowę i ciągnęli do końca. W efekcie tego walka była chwilami niezwykle spektakularna.

99 Problems 9

GALERIA ZDJĘĆ Z PIERWSZEGO DNIA 99 PROBLEMS

Po tym workoucie nastąpiło ucięcie zawodników w stawce i ogłoszenie półfinałów. Półfinałów, które były szybkim 5-minutowym sprintem z użyciem kettli oraz boxa do skakania. Swingi, box jump over oraz KB gorund to overhead trzeba było wykonać w ilości 33 każdy – z kompletnie niezrozumiałego powodu 😉 U panów dzięki dobrej postawie w trzech poprzednich WOD-ach na pierwszej pozycji usadowił się Tomasz Rumiński z nowego boxa we Wrocławiu o nazwie CrossFit Veles. Adrian Kuczkowiak z Gorzowa Wielkopolskiego pomimo wygrania czwartego workoutu, miał już tylko iluzoryczne szanse na dogonienie kolegi w finalnym rozrachunku. U pań swoim rywalkom szans nie dawała Paulina Boczek dla której półfinał był już drugim wygranym workoutem tego dnia.

99 Problems 10

I takim oto sposobem impreza dotarła do finału dnia pierwszego, którego ogłoszenie, na twarzach kolejnych osób wywołało co najmniej zdziwienie. Dlaczego? Otóż w workoucie mężczyzn pojawił się element, którzy do tej pory na polskich zawodach był zarezerwowany głównie dla kategorii Elite, a mianowicie muscle up na drążku. Jak jednak widać postanowiono, że impreza 99 Problems będzie podnosić standardy polskiej sceny crossfitowej. U pań jeszcze tego zabiegu zaniechano tym razem, ale świetny komentarz w tym temacie już po zawodach napisała Magdalena Górska, który możecie przeczytać TUTAJ. Co do zaś samego finału, to podzielenie go na dwa heaty uważam za niepotrzebny zabieg pod względem widowiskowości. I to zarówno w kategorii Open jak i kolejnego dnia Elite. Plusem takiego rozwiązania było jednak to, że całkowicie spontanicznie podczas tych zawodów zacząłem prowadzić relacje wideo live na swoim fanpage, które kilka osób chyba nawet polubiło 🙂

W końcowym rozrachunku na szczycie podium u pań stanęła Paulina Boczek, a tuż za nią były Dorota Kloza oraz Paulina Maciboch. Zarówno tym paniom, jak i też całej reszcie należą się duże brawa za walkę i rywalizację. Wśród panów najlepszy okazał się Tomasz Rumiński, który nie dał szans rywalom. Najbardziej w brodę może sobie jednak pluć Adrian Kuczkowiak z racji tego, że ze wszystkich 5 workoutów wygrał on aż 4, a pomimo tego było to jeszcze za mało. Skakanka w drugim WOD-zie była jednak zdecydowanie największą przeszkodą tego dnia. Na ostatnim miejscu uplasował się Amadeusz Kempiak.

99 Problems 11 I

99 Problems 11 II

Drugi dzień zawodów przyniósł wszystkim przede wszystkim poprawę pogody. Praktycznie ani przez chwilę nie było żadnego zagrożenia tym, że za chwilę trzeba będzie uciekać w popłochu przed deszczem. Zawodnicy mogli się więc skupić na tym po co dotarli do centrum Warszawy czyli o wykonaniu solidnej roboty na zawodach. Możliwość do tego dał już pierwszy WOD, który w wykonaniu pań wyglądał tak.

To była jednak tylko rozgrzewka przed tym co działo się w dwóch kolejnych workoutach, na które składała się czysta ciężarowa kombinacja. Wszystko to bowiem za sprawą kompleksu jaki każdy musiał wykonać aby w ciągu pięciu minut ustalić swój rekord na jedno powtórzenie. W przypadku większości zawodników i zawodniczek sztangi fruwały aż miło. W przypadku kobiet najlepszym osiągnięciem mogły się pochwalić Daria Twardowska oraz Magdalena Rajpert. U mężczyzn do zajęcia pierwszego miejsca było potrzebne aż 130 kilogramów, które uzyskali dwaj zawodnicy z Wrocławia – Piotr Mielczarek oraz Rommel Picon. Moim prywatnym zwycięzcą została legenda polskiej sceny CrossFit, założyciel pierwszego boxa czyli Rommel. Jak dorosnę to chcę być taki jak on! 😉

99 Problems 12

Podobnie jak w kategorii Open tak i Elitowcy mieli tylko minutę przerwy między drugim a trzecim workoutem, którym były trzy minuty zmagań z clean & jerk. 70 kilogramów u mężczyzn i 50 u pan potrafi w 3-minutowym zapierdzielu dać konkretnie w kość. Nikt jednak nie obiecywał, że będzie łatwo 🙂 21 takich powtórzeń dało zwycięstwo Magdzie Rajpert z CrossFit Wilanów, a 25 Szymonowi Leśniewskiemu z Caffeine Barbell.

99 Problems 13

GALERIA ZDJĘĆ Z DRUGIEGO DNIA 99 PROBLEMS

W międzyczasie pomiędzy kolejnymi WOD-ami pełne ręce roboty mieli wolontariusze, którzy przez całe zawody byli w pogotowiu i sprawili, że żadne niezapowiedziane wpadki nie miały miejsca. To w dużej mierze też dzięki nim całe zawody nie miały praktycznie żadnego opóźnienia, co niestety ale w polskich realiach jest sporą rzadkością (NIESTETY!). Widać, że ktoś w tym przypadku trzymał ekipę mocną ręką. I bardzo dobrze! 😉

Tak samo dobrze, że Bartek Lipka odpowiedzialny za programowanie treningowe tych zawodów zadbał o to aby zarówno zawodnicy jak i widzowie nie nudzili się i dzięki temu w WOD-zie numer 4 oglądaliśmy chyba najbardziej efektowny workout całych zawodów. Były to swego rodzaju stacje na które każdy z uczestników miał minutę oraz 30 sekund na przejście do kolejnej z nich. Na tę paradę atrakcji składało się – ring muscle upy, double KB russian swing, L-Sit hold, KB ground to overhead oraz hand stand walk. Połączenie czystej gimnastyki z kettlami dało znakomity rezultat w którym wykazać się mógł każdy. Z pań najlepiej z tym torem przeszkód poradziła sobie Agnieszka Turczyk z CrossFit Radom, a Wojtek Surmacz z CrossFit Rzeszów pozostawił w tyle swoich kolegów.

99 Problems 14

I takim sposobem zawody dotarły do wielkiego finału, po ogłoszeniu którego paru osobom na pewno szerzej otworzyły się oczy. Bo raczej nikt się nie spodziewał, że po i tak wyczerpujących 4 workoutach na sam koniec będzie taka „kobyła” do zrobienia. Pikanterii całym zawodom dodawał fakt, że jeśli chodzi o końcowe rozstrzygnięcia to nic jeszcze nie było jasne. Dlatego panie i panowie musieli dać z siebie absolutnie wszystko. I tak też zrobiły na początek panie.

W takim oto stylu zwyciężczynią całych pierwszych zawodów 99 Problems została Daria Twardowska z CrossFit Mjollnir. Agnieszka Turczyk była druga, a dzięki świetnej postawie w końcówce, na trzeci stopień podium wskoczyła Magda Rajpert.

99 Problems 15

U panów natomiast finał obfitował w równie wiele emocji, ale także i sędziowskich wpadek lub niedociągnięć. Stało się tak pomimo dokładnego omówienia standardów wykonywania poszczególnych ćwiczeń przed startem, łącznie z dipami. A to właśnie na nich było najwięcej „niedomówień”, które możecie zobaczyć u mnie na fanpage w jednym z filmów z mojej relacji live z zawodów. W samym głównym finale, kiedy ważyły się losy pierwszego miejsca, głównej nagrody oraz kontraktu z firmą Reebok, na ostatniej prostej niemal ramię w ramię walczyli ze sobą Piotr Mielczarek oraz Wojtek Surmacz. Temu pierwszemu gdy skończył on box jumpy i przeszedł dalej, jeden z sędziów kazał zawrócić i zrobić jednego dodatkowego repa. To też w największym stopniu zadecydowało o tym, że obaj zawodnicy na podium znaleźli się z taką samą liczba punktów. Dlaczego więc to reprezentant CrossFit Krzyki finalnie zgarnął pierwszą nagrodę? Stało się tak za sprawą rezygnacji jego rywala z ewentualnej dogrywki w obawie przed kontuzją. Trzeciemu zawodnikowi na podium czyli Szymonowi Leśniewskiemu do wspomnianej dwójki zabrakło jedynie punktu.

99 Problems 16

W takim też stylu zakończyły się pierwsze oficjalne ogólnopolskie zawody CrossFit w Warszawie. Impreza z którą wiązało się wiele obaw i towarzyszył jej od początku spory znak zapytania. Ekipa CrossFit R99 udowodniła jednak, że pomimo debiutu na tym polu dała po prostu radę. Nie pomylę się chyba specjalnie pisząc, że chyba nikt kto opuszczał centrum Warszawy nie czuł się nieusatysfakcjonowany dwudniowym eventem. Czy ta impreza ma stać się cykliczną? Na chwilę obecną nic nie wiadomo w tym temacie. Jednak bez wątpienia jest tutaj potencjał aby wycisnąć z warszawskiego i nie tylko środowiska crossfitowego jeszcze więcej. Bo skoro raz udało się rozwiązać 99 problemów, to dlaczego by miało się to nie udać po raz drugi? Warszawa zasługuje, i jak można było zobaczyć potrzebuje, takiej swojej imprezy. Szkoda by więc było zmarnować taki potencjał.